Czysty przypadek sprawił, że tego samego dnia poznaliśmy szczegóły giełdowych planów dwóch firm: Netmediów oraz CEZ-u. Poza tym, że obie zmierzają w drugiej połowie tego miesiąca wejść na warszawski parkiet, wszystko je różni.

Netmedia to niewielka spółki z warszawskiego Grochowa. Działa w cieszącym się kiedyś dużą popularnością segmencie e-commerce. Przychody firmy sięgnęły w zeszłym roku niespełna miliona zł, a czysty zysk wyniósł troszkę ponad 100 tys. zł. Zarząd liczy na to, że po uplasowaniu nowej emisji, kapitalizacja spółki sięgnie 45 mln zł. Część pieniędzy, jakie przedsiębiorstwo pozyska z rynku, planuje przeznaczyć na przejęcia. Na ten cel może pójść ok. 3 mln zł.

Czeski CEZ to z kolei jeden z największych koncernów w Europie Środkowej. Energetyczny gigant zza naszej południowej granicy działa w kilku krajach w naszej części kontynentu. Planuje przejęcia w kolejnych. Na ten cel chce w ciągu najbliższych lat przeznaczyć - bagatelka - 15 mld zł. Zeszłoroczne przychody czeskiego koncernu przekroczyły 17 mld zł, a czysty zysk ponad 3 mld zł. Wartość rynkowa CEZ-u sięga 67 mld zł, co oznacza, że po wejściu na warszawski parkiet powiększy jego łączną kapitalizację o ok. 15 proc.

Po co powyższe zestawienie przypominające trochę porównanie biblijnych Dawida i Goliata? To ono najlepiej udowadnia, że oto ziszczają się marzenia byłego prezesa warszawskiej giełdy Wiesława Rozłuckiego. Chciał on, aby na naszym parkiecie znalazło się miejsce dla wszystkich: od gigantów po małe firmy.