Polsce nie grozi w tym roku utrata środków unijnych w programie transportowym. Udało się już wydać więcej niż 85 mln euro, które - zgodnie z unijnymi wytycznymi - musiały trafić na konta beneficjentów do końca br. Według Jerzego Polaczka, ministra transportu, na koniec września poziom płatności wyniósł 92 mln euro. Minister przyznaje, że kierowanym przez niego resort był przez długi czas na szarym końcu urzędów wydających unijne fundusze. - Jednak uchroniliśmy Polskę przed koniecznością zwrócenie Brukseli części pieniędzy, które do nas trafiły. Planujemy, że do końca roku w sumie wydamy około 185 mln euro - zapowiada.

Realizacja programu transportowego przez długi czas szła fatalnie. Otwarcie mówiło się, że resort transportu straci unijne pieniądze. Tym bardziej że jeszcze rok temu beneficjenci dostali niecałe 700 tys. euro, czyli mniej niż 1 proc. środków, które powinny być wydane do końca tego roku. Także pierwsza połowa br. nie była lepsza. Wyraźne przyśpieszenie nastąpiło dopiero w lipcu.

J. Polaczek ma nadzieję, że tempo wypłat nadal będzie rosło. Ma świadomość, że chociaż w tym roku nic złego już się nie stanie, to w 2007 r. problemy mogą powrócić. Aby nie stracić pieniędzy, beneficjenci będą musieli otrzymywać miesięcznie po 70-80 mln euro. Czyli tyle, ile mieli dostać w sumie do końca br. Sektorowy Program Operacyjny Transport dysponuje ponad 1,1 mld euro dotacji z UE. Te pieniądze muszą być wydane do połowy 2008 r.