Reklama

Zagranica inwestuje u nas coraz więcej. Jak długo?

W tym roku przyciągnęliśmy już ponad 5,7 mld dolarów. Zdaniem ekonomistów, w przyszłych latach utrzymanie tego tempa może być coraz trudniejsze

Publikacja: 05.10.2006 08:46

W pierwszym półroczu 2006 r. zagraniczne firmy zainwestowały w Polsce około 5,7 mld USD - wynika ze wstępnych danych Narodowego Banku Polskiego. Zaktualizowane zostały też wyniki za poprzedni rok. Napłynęło do nas prawie 10 mld USD, a nie 7,7 mld, jak szacowano jeszcze kilka miesięcy temu.

Najnowsze dane opublikowane przez NBP pokazują, że 10 mld dolarów rocznie, które zagraniczne przedsiębiorstwa mają u nas inwestować, to nie tylko mrzonka. Okazuje się, że już w ubiegłych latach przekraczaliśmy ten próg. Możliwe nawet, że w 2006 r. ten wynik jeszcze się poprawi. Jeśli w drugiej połowie roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne będą napływały do nas tak szybko jak teraz, to możliwe jest osiągnięcie prawie 12 mld dolarów. Skąd to ożywienie?

- Od dłuższego czasu słyszymy od inwestorów, że do lokowania pieniędzy w Polsce skłania ich łatwy dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej, która nadal jest stosunkowo tania, oraz duży rynek wewnętrzny - wyjaśnia Andrzej Kanthak, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Kierowana przez niego agencja zajmuje się teraz obsługą 143 projektów inwestycyjnych. - Gdyby wszystkie doszły do skutku, ich łączna wartość wyniesie 1,9 mld euro. To wiąże się z powstaniem ponad 20 tysięcy nowych miejsc pracy - dodaje Kanthak. Okazuje się, że obecnie największym zainteresowaniem zagranicznych firm cieszą się przedsięwzięcia BPO (Business Process Offshoring), czyli centrów oferujących usługi finansowe, księgowe, HR czy logistyczne. Prawie tak samo popularne są zakłady elektroniczne i branża motoryzacyjna.

Zmienia się struktura

- Wzrasta liczba średniej wielkości inwestycji. Nie jest tak, jak w poprzednich latach, że jedna wielka transakcja wpływa na ogólną wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych - uważa Józef Sobota, członek zarządu NBP. - To dodatkowy impuls aktywizujący naszą gospodarkę - dodaje. Na korzystne zmiany w strukturze napływającego kapitału uwagę zwraca także Andrzej Kanthak. - Kiedyś wyniki były generowane przez prywatyzację. Teraz są to głównie przedsięwzięcia typu brown- i greenfield (powstające całkowicie lub prawie od zera - red.). To one powodują powstawanie największej liczby nowych miejsc pracy - uważa.

Reklama
Reklama

Liczy się zysk

Dane, które NBP opracowuje na podstawie bilansu płatniczego, pokazują, że inwestorzy są zainteresowani nie tylko dobrymi warunkami, jakie nasz kraj stwarza dla prowadzenia biznesu. Interesują ich przede wszystkim zyski. W ubiegłym roku w postaci dywidend wypłynęło z Polski ponad 4 mld euro. W 2004 r. było to około 2 miliardów euro. - Inwestorzy postanowili zrealizować część zysku, który firmy wypracowały we wcześniejszych latach. Nadal jednak reinwestowane środki stanowią bardzo ważny składnik napływającego do nas kapitału - twierdzi J. Sobota. W pierwszym półroczu 2006 r. stanowiły one ponad 30 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce.

Beczka miodu, łyżka dziegciu

Chociaż kapitał płynie do nas szerokim strumieniem, inwestorzy z zagranicy nadal narzekają na słabą infrastrukturę. Problemem są dla nich także przedłużające się formalności związane z tworzeniem nowych zakładów. Nie ukrywają również, że Polska wciąż jest na zewnątrz postrzegana jako kraj o szerzącej się korupcji. Jednak zdaniem ankietowanych przez "Parkiet" ekonomistów, zagraniczne przedsiębiorstwa mogą stracić w przyszłych latach zapał do inwestowania u nas jeszcze z innych powodów. Chodzi tu o mogące osłabiać się warunki makroekonomiczne i niestabilność polityczną. Poza tym od stycznia przyszłego roku Unia Europejska poszerzy się o dwa kraje, z którymi na pewno nie wygramy pod względem taniej siły roboczej. Chodzi o Bułgarię i Rumunię.

Komentarz

Janusz Jankowiak

Reklama
Reklama

ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Utrzymanie inwestycji na wysokim poziomie będzie trudne. Gospodarka zacznie zwalniać

Dobre dane o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych w Polsce nie są dla nikogo zaskoczeniem. Kapitał płynie do krajów, które mają duże tempo wzrostu, niską inflację i stabilne warunki makroekonomiczne. Nie jesteśmy jednak w stanie ocenić, o ile lepszy mógłby być ten wynik, gdyby Polska wyróżniała się pozytywnie na tle państw konkurujących z nią

o inwestycje. Nasz kraj nie wykorzystał szansy, którą stworzyły komplikujące się warunki na Węgrzech,

Słowacji i w Czechach. Teraz chodzi o to, aby to

szybkie tempo napływu inwestycji utrzymać. Nie będzie to łatwe, bo nasza gospodarka niedługo zacznie

Reklama
Reklama

wytracać impet, a inflacja będzie rosła. Te efekty będą widoczne już w drugiej połowie 2007 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama