W pierwszym półroczu 2006 r. zagraniczne firmy zainwestowały w Polsce około 5,7 mld USD - wynika ze wstępnych danych Narodowego Banku Polskiego. Zaktualizowane zostały też wyniki za poprzedni rok. Napłynęło do nas prawie 10 mld USD, a nie 7,7 mld, jak szacowano jeszcze kilka miesięcy temu.
Najnowsze dane opublikowane przez NBP pokazują, że 10 mld dolarów rocznie, które zagraniczne przedsiębiorstwa mają u nas inwestować, to nie tylko mrzonka. Okazuje się, że już w ubiegłych latach przekraczaliśmy ten próg. Możliwe nawet, że w 2006 r. ten wynik jeszcze się poprawi. Jeśli w drugiej połowie roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne będą napływały do nas tak szybko jak teraz, to możliwe jest osiągnięcie prawie 12 mld dolarów. Skąd to ożywienie?
- Od dłuższego czasu słyszymy od inwestorów, że do lokowania pieniędzy w Polsce skłania ich łatwy dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej, która nadal jest stosunkowo tania, oraz duży rynek wewnętrzny - wyjaśnia Andrzej Kanthak, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Kierowana przez niego agencja zajmuje się teraz obsługą 143 projektów inwestycyjnych. - Gdyby wszystkie doszły do skutku, ich łączna wartość wyniesie 1,9 mld euro. To wiąże się z powstaniem ponad 20 tysięcy nowych miejsc pracy - dodaje Kanthak. Okazuje się, że obecnie największym zainteresowaniem zagranicznych firm cieszą się przedsięwzięcia BPO (Business Process Offshoring), czyli centrów oferujących usługi finansowe, księgowe, HR czy logistyczne. Prawie tak samo popularne są zakłady elektroniczne i branża motoryzacyjna.
Zmienia się struktura
- Wzrasta liczba średniej wielkości inwestycji. Nie jest tak, jak w poprzednich latach, że jedna wielka transakcja wpływa na ogólną wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych - uważa Józef Sobota, członek zarządu NBP. - To dodatkowy impuls aktywizujący naszą gospodarkę - dodaje. Na korzystne zmiany w strukturze napływającego kapitału uwagę zwraca także Andrzej Kanthak. - Kiedyś wyniki były generowane przez prywatyzację. Teraz są to głównie przedsięwzięcia typu brown- i greenfield (powstające całkowicie lub prawie od zera - red.). To one powodują powstawanie największej liczby nowych miejsc pracy - uważa.