Reklama

Komu wędkę, komu rybę?

Pomimo konieczności reformy wydatków, zachowałbym daleko idącą ostrożność w określaniu kierunków i zakresu "cięć budżetowych"

Publikacja: 05.10.2006 09:22

Współcześni Amerykanie należą do tej grupy społeczeństw, których duma z własnych osiągnięć często przewyższa poczucie własnych niedoskonałości. Niejednokrotnie historia negatywnie weryfikowała te narody, których własne sukcesy gospodarcze zachęcały do podejmowania działań skierowanych na budowanie "lepszego świata" poza swoimi granicami kulturowymi. I choć w wypadku Stanów Zjednoczonych rolę retoryki totalitarnej odgrywa kultura masowa, znacznie utrudniając porównywanie tych postaw, to jednak wciąż brakuje mi przekonania co do uprzywilejowanej roli Ameryki w determinacji rozwoju świata. Paradoksalnie znaczną część młodych Amerykanów demonstrujących dziś przeciwko inwazji ich wojsk na Bliski Wschód stanowią właśnie ci, których motto życiowe stanowi zasada "Let?s save the world".

Ostrzeżenie

W opublikowanym w ostatnich dniach raporcie główny ekonomista Banku Światowego przekonuje nas, że rząd Polski powinien wykorzystać dobrą sytuację gospodarczą do przeprowadzenia reform strukturalnych i konsolidacji finansów publicznych. Jego zdaniem, gdy skończy się dobra sytuacja, może być za późno na przeprowadzanie reform. W podobnym zresztą tonie wypowiada się część krajowych środowisk gospodarczych. O ile jednak głosy krajowe można - sięgając skrajności - posądzać o kierowanie się sympatiami politycznymi, o tyle trudno przecenić znaczenie, jakie mają dla naszej gospodarki rekomendacje znakomitych ekonomistów instytucji międzynarodowych. Ich bogate doświadczenie na rynkach wielu kontynentów i wyjątkowa możliwość porównywania i analizowania przebiegu podobnych procesów w różnych częściach świata jest nieodzowna w wyznaczaniu priorytetów dla naszych polityków gospodarczych. Nie zawsze jednak to, co jest dobre dla ogółu - w tym wypadku świata - stanowi dobrą monetę dla wybranej jednostki.

Potrzeba restrukturyzacji finansów publicznych jest sprawą ogromnie ważną. Z akademickiego punktu widzenia trudno zaprzeczyć, że to jest właśnie ten czas - spadająca stopa bezrobocia, wzrost realnych wynagrodzeń stanowią doskonałe warunki do wydłużenia wieku emerytalnego, zlikwidowania niesprawiedliwie preferencyjnego traktowania rolników zwolnionych od podatków z tytułu transferów unijnych itd.

Przewrotność systemu

Reklama
Reklama

Złożoność systemu ekonomicznego jest jednak niezwykle przewrotna. Oto bowiem mamy z jednej strony mechanizm mnożnikowy, który przeobraża pierwotne efekty działań we wtórne, wzmocnione i opóźnione reakcje, a z drugiej - efekt przenikania impulsów między różnymi sektorami gospodarki. Pierwszy z tych mechanizmów nawet niewielką zmianę dochodu konsumentów przeobraża w znaczące i trwałe ubytki popytu konsumpcyjnego. Drugi z kolei rozprasza spadek popytu po różnych sektorach gospodarki. Jeżeli konsumenci są mocno zdywersyfikowani w swoich decyzjach konsumenckich, efekty te w praktyce nie działają. Dostosowanie do nowej sytuacji w postaci zastąpienia jednych produktów innymi prowadzi ostatecznie do zmiany modelu konsumpcji i nie wywołuje odczuwalnych kosztów dla całej gospodarki. Jeżeli jednak konsumenci są zgodni co do decyzji konsumpcyjnych, znaczne ograniczenie części ich dochodu stanowi szok popytowy skoncentrowany na określonych grupach produktów. W efekcie, zamiast bezbolesnego rozproszenia obniżonego dochodu po różnych sektorach, następuje mechanizm mnożnikowy. Ostatecznie, wtórny efekt jest bardziej bolesny, niż korzyści wynikające z pierwotnie zamierzonego działania.

Nie wiem, jak wygląda zawartość koszyka w pobliskim Wal-Marcie cioci czy babki głównego ekonomisty Banku Światowego, ale założę się, że struktura produktów jest znacznie bardziej zróżnicowana niż ta, którą na co dzień widzimy w koszykach emerytów z Hali Mirowskiej czy rolników w pogieesowskich sklepach w całym kraju. Kilkakrotnie mieliśmy już okazję w naszej gospodarce zobaczyć wymierny wpływ zmian transferów rządowych na realną sferę gospodarki. Dlatego pomimo konieczności przeprowadzenia reformy wydatków zachowałbym daleko idącą ostrożność w określaniu kierunków i zakresu "cięć budżetowych", tak aby nie doprowadzić do zbytniego skoncentrowania efektu dochodowego.

Dobry moment?

Spoglądając na rekomendacje Banku Światowego ponaglające do przeprowadzenia tych ważnych przemian, zastanawiam się: czy to jednak dziś jest właśnie ten czas? Moim zdaniem, nie. Najistotniejszym argumentem przeciw wydaje się schyłek koniunktury światowej. Już od kilku miesięcy obserwujemy sygnały spowolnienia w gospodarce światowej. Jeżeli rekomendowane zmiany mają dotyczyć budżetu na 2007 r., to właśnie w tym roku będzie trzeba szukać sposobów ochrony gospodarki przed ujemnym wpływem zagranicy, a nie eksperymentować z efektem mnożnikowym. Kolejnym argumentem jest asymetria w prowadzeniu w Polsce polityki monetarnej: doświadczenia w walce z inflacją sprawiają, że częściej zbyt restrykcyjnie prowadzimy politykę pieniężną, niż zbyt ekspansywnie. Malejące od kilku miesięcy dynamika produkcji i konsumpcji są przesłankami, które w innych systemach gospodarczych okazałyby się wystarczające do zluzowania więzów. Trudno wreszcie jednocześnie wskazać takie czynniki zewnętrzne, które mogłyby pomimo wszystko napędzać gospodarkę w kolejnym roku.

Umiejętność wędkowania

Transformacja systemowa w Polsce była tym trudnym momentem w naszej historii, kiedy bardzo wąsko określone grupy społeczne wyrzekły się dobrobytu na rzecz innych. Nie wnikając głęboko w aspekt sprawiedliwości społecznej, to właśnie państwo zagwarantowało wsparcie dla przegranych, kosztem tych, którzy są beneficjentami przemian. W przeciwieństwie do krajów o rozwiniętym systemie rynkowym, niewielu Polaków potrafi być rybakami i dawanie im wędki zamiast ryby niekoniecznie musi być najlepszą opcją. Zwłaszcza gdy nadchodzi długa, mroźna zima.

Reklama
Reklama

Być może szkoda, że Bank Światowy z podobną stanowczością nie skierował swoich rekomendacji trzy lata temu, kiedy rozwój gospodarczy w Polsce był silniejszy od obecnie obserwowanego, a perspektywy w gospodarce światowej znacznie korzystniejsze, niż te występujące dziś.

Doświadczenia w walce z inflacją

sprawiają, że częściej zbyt restrykcyjnie prowadzimy politykę pieniężną, niż zbyt ekspansywnie. Malejące od kilku miesięcy dynamika produkcji i konsumpcji są

przesłankami, które w innych systemach gospodarczych okazałyby się

wystarczające do zluzowania więzów

Główny ekonomista BOŚ

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama