74,1 mln łatów, czyli 136 mln dolarów, otrzymał łotewski rząd za sprzedaż udziałów w terminalu naftowym Ventspils. To była największa prywatyzacja na Łotwie.
Rząd miał 38,6 proc. akcji notowanej na giełdzie spółki zarządzającej terminalem. Pozbył się papierów po 1,84 łata za każdy, czyli 3 santimy powyżej ceny minimalnej. Poinformował o tym minister gospodarki Aigars Stokenbergs, przypominając, że proces prywatyzacji terminalu zajął aż osiem lat. Kontrowersje dotyczące jego sprzedaży doprowadziły m.in. do upadku rządu w 2000 roku.
W trakcie aukcji akcje Ventspilsu wzrosły nawet o 15 proc., ale po jej zamknięciu spadły o 11 proc., do 1,99 łata, najwięcej od pięciu lat. Według komunikatu z Parex Banka, akcje objęło 37 podmiotów i wszyscy płacili tę samą cenę 1,84 łata. Spekulowano, że w przetargu może wziąć udział PKN Orlen, a także kazachski KazMunajGaz, lecz przedstawiciele obu firm wykluczali ostatnio taki scenariusz. Władze Łotwy liczyły, że papiery obejmie inwestor zdolny przywrócić Ventspilsowi dostawy ropy z Rosji.
Bloomberg