Początek sesji był nijaki. Podobnie jak nijaki był czwartkowy rekord indeksu DJIA. Sytuacja przypominała tę z wtorku, gdy poprawa poziomu rekordowego była nieznaczna. W czwartek nowy rekord był lepszy od poprzedniego o kilkanaście punktów. Taka różnica nie mogła być dla nas przesłanką dla jakiegoś szczególnego wybuchu optymizmu. Zaczęliśmy więc spokojnie. Po jakimś czasie kursy lekko się obniżyły, ale nie był to ruch budzący większe obawy wśród posiadaczy długich pozycji. Powodem tego spokoju był niski poziom aktywności, który skłaniał do tezy, że zmiana cen nie jest szczególnie istotna.
Tuż przed południem otrzymaliśmy tego dowód. Pojawił się popyt, któremu udało się nie tylko wyciągnąć ceny ponad poziom z początku notowań, ale także poprawić maksima poprzedniej sesji. Wydawało się, że ten wyskok będzie po krótkiej przerwie kontynuowany. Ceny utrzymywały się blisko maksimów, a podaż nie wykazywała aktywności. Taka sytuacja zwykle faworyzuje kontynuację wcześniej zapoczątkowanego ruchu. Niestety, konsolidacja przy szczytach się przedłużała. Napięcie rosło.
Zostało ono rozładowane przez publikację amerykańskich danych o stanie rynku pracy we wrześniu, a w szczególności o liczbie nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Okazało się, że wzrosła ona znacznie mniej niż oczekiwano. Światowe rynki akcji zaczęły tracić, a my z nimi. Skala przeceny na początku nie była znaczna, co zdawało się odzwierciedlać faktyczną "słabość" danych. Trzeba bowiem zauważyć, że słabszy odczyt był już wcześniej sygnalizowany przez raport ADP (dane o ilości nowo zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw prywatnych). Nie można też nie zauważyć, że dane za sierpień zostały znacznie zrewidowane w górę, co faktycznie wyrównywało różnicę między prognozami a odczytem za wrzesień. Dla nas nie miało to już jednak znaczenia. Przyszła pora na spadki. Także w Stanach nastroje się popsuły, ale po kilku sesjach wzrostu nie jest to niczym dziwnym.
Spadek w drugiej część sesji nie był na tyle poważny, by zmienić sytuację. Nadal niewielką przewagę mają byki, co sygnalizuje cały czas otwarta luka hossy. W średnim terminie utrzymuje się trend boczny. W tym tygodniu była szansa na wybicie dołem, ale nie została wykorzystana. Podaż nie była wystarczająco zdeterminowana i teraz za to płaci. Radość byków powinna być tonowana - do wybicia w górę jeszcze nie doszło.