Reklama

Inne czasy, inna hossa

Mamy powody do satysfakcji - mówił w ubiegłym tygodniu do zagranicznych dziennikarzy szef giełdy nowojorskiej John Thain. Indeks Dow Jones bił właśnie rekord wszech czasów, przekraczając maksimum z 2000 roku

Publikacja: 09.10.2006 10:05

Obecny rynek byka różni się zasadniczo od czasów technologicznej gorączki sprzed sześciu lat. Analitycy z Wall Street zwracają uwagę na fundamentalne przyczyny trwającej właśnie hossy. Przede wszystkim na spadek cen ropy naftowej o ponad 25 procent w stosunku do szczytu z połowy lipca. Trend ten oznacza co prawda kłopoty dla producentów energii, ale jednocześnie oddala widmo inflacji. To z kolei może oznaczać koniec serii podwyżek stóp procentowych w USA.

Manna z nieba

"Dla Rezerwy Federalnej niższe ceny ropy były jak manna z nieba, ponieważ nie tylko stymulują wzrost gospodarczy, ale także zmniejszają ryzyko inflacji" - pisze w swojej ekspertyzie Nigel Gault, główny ekonomista Global Insight. Spadek cen benzyny i oleju opałowego pozwoli też amerykańskim konsumentom zamortyzować skutki dość ostrego wychłodzenia koniunktury na rynku nieruchomości. Potwierdzają to pozytywne sygnały napływające z amerykańskiego handlu, gdzie sprzedawcy (poza Wal-Martem) odnotowali we wrześniu zupełnie dobre wyniki sprzedaży. Z kolei podwyżka stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny poprawia relację dolara do euro. Jednocześnie jednak impulsy inspirujące hossę są znacznie skromniejsze niż w 2000 roku - opierają się na sygnałach stabilizowania się, a nawet lekkiego osłabienia wzrostu gospodarczego oraz równoczesnego spadku napięć inflacyjnych. Oznaczać to może utrzymanie przez gospodarkę USA stanu idealnej równowagi, czyli umiarkowanego rozwoju przy niskiej inflacji. - Inną fundamentalną przyczyną obecnej hossy są ciągle utrzymujące się bardzo dobre wyniki amerykańskich spółek - uważa Charles P. Mayer, analityk Pioneer Investments. Prognozy wzrostu zysków amerykańskich korporacji są nadal bardzo dobre.

Instynkt samozachowawczy

W porównaniu z okresem technologicznej hossy rynek nie stracił instynktu samozachowawczego. Indeksy reagowały w ciągu ostatnich sesji także na negatywne informacje, na przykład w czwartek na zapowiedź obniżenia limitów produkcji ropy przez OPEC oraz w piątek po raporcie dotyczącym rynku pracy w Stanach Zjednoczonych.

Reklama
Reklama

Niektórzy analitycy jednak dość sceptycznie podchodzą do ostatniej hossy. Zwracają uwagę, że zwyżce Dow Jonesa nie towarzyszy rekordowy wzrost szerszych indeksów giełdowych. Hossa dotyczy przede wszystkim największych spółek. Zaledwie 10 komponentów tego indeksu notowanych jest dziś wyżej niż w 2000 roku.

Średnia przemysłowa Dow Jones, mierząca zachowanie zaledwie 30 spółek, zawsze traktowana jest przez profesjonalistów z pewną rezerwą. O wiele większe znaczenie ma dla rynków indeks S&P 500, a temu daleko do rekordowych wartości. Zarówno S&P 500, jak i Nasdaq Composite znajdują się znacznie poniżej historycznych maksimów z 2000 roku, czyli z ostatnich miesięcy technologicznej hossy. O pobiciu rekordu przez naszpikowany akcjami firm high-tech Nasdaq trudno nawet marzyć, a S&P 500 ciągle brakuje około 11 procent do przekroczenia szczytów sprzed sześciu lat. Obecny zwrot inwestorów ku akcjom wielkich spółek może być także interpretowany jako szukanie bezpiecznych inwestycji w okresie zwalniającego tempa rozwoju gospodarki i kontrolowanej inflacji.

Umiarkowane prognozy

Rzeczywiście - zwyżki dotyczą przede wszystkim grupy największych korporacji. Dopiero za nimi podążają spółki o niższej kapitalizacji. Ciągle też nie wiadomo, jakie będą długofalowe skutki dla całej gospodarki załamania się rynku nieruchomości.Goldman Sachs w swojej najnowszej prognozie przewiduje 8-procentowy wzrost wskaźnika S&P 500, zakładając stały wzrost gospodarki, niską inflację i spadek cen surowców. To mniej niż wieloletnia średnia zwrotów amerykańskiej giełdy. Według Abby Joseph Cohen, stratega inwestycyjnego tego domu maklerskiego, najbardziej miarodajny indeks amerykańskiego rynku powinien za 12 miesięcy znajdować się na poziomie 1460 punktów, około 110 pkt wyżej niż obecnie. Goldman Sachs zaleca swoim klientom zainteresowanie się spółkami o wysokiej kapitalizacji oraz sektorami przemysłu, technologii i finansów.

Nowy Jork

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama