To byłoby kolejne wielkie przejęcie w sektorze zaawansowanych technologii, ale część analityków studzi nadzieje.
W minionym tygodniu akcje Nvidii, największego na świecie producenta układów graficznych do komputerów, ostro drożały, bo na rynku pojawiły się pogłoski o zainteresowaniu firmą kilku inwestorów. Wymieniano Intel, największego producenta mikroprocesorów. Transakcja byłaby naturalną konsekwencją połączenia AMD z ATI, odwiecznych konkurentów obu spółek, które zapowiedziano w lipcu. Jego wartość to 5,4 miliarda dolarów. Intel za Nvidię musiałby zapłacić nawet 12-13 mld USD, trochę więcej niż wynosi bieżąca kapitalizacja spółki (11 mld USD).
To wysoka cena. - Ponadto dla tej transakcji nie ma zbyt wielu racjonalnych przesłanek i sądzimy, że do niej nie dojdzie - napisali analitycy domu inwestycyjnego Merrill Lynch. Podkreślają, że Intel różni się od AMD, ponieważ sam produkuje układy graficzne, sporo w ten biznes inwestuje i nie potrzebuje płacić za konkurencyjną technologię. AMD z ATI stanowią lepszą parę.
Przedstawiciele Intela plotek jednak nie dementują. - Traktujemy inwestycje jak dobre wino i nigdy nie dyskutujemy na ich temat, zanim nie nadejdzie na to czas - stwierdził wymijająco Craig Barrett, szef rady nadzorczej Intela.
Według niepotwierdzonych informacji, Nvidia prowadziła rozmowy z kilkoma firmami, ale nie wiadomo, czy są one kontynuowane. Zdaniem analityków, szef spółki Jen-Hsun Huang nie jest gotowy przekazać kontroli nad spółką.