Ekonomia jest dyscypliną nauki, której jednym z głównych zadań jest odkrywanie i tłumaczenie praw rządzących gospodarką oraz zachodzących w niej procesów. Wśród podstawowych cech odróżniających ekonomię od - na przykład - fizyki lub chemii trzeba zauważyć to, że znajdowane uogólnienia i reguły nie mają zazwyczaj charakteru uniwersalnego. W naukach przyrodniczych, jeśli pewne zdarzenie stanowi skutek innego, to dzieje się tak, ponieważ decydują o tym nienaruszalne prawa rządzące wszechświatem.
W naukach społecznych, do których zalicza się również ekonomia, jest nieco inaczej. Identyczne bodźce mogą wywoływać całkiem różne efekty, czasem nawet odmienne od założonych przez teorię i empirycznie obserwowanych w różnych okresach.
Często jednak dzieje się również i tak, że zasady odkryte przez ekonomistów mogą tłumaczyć rzeczywistość nie tylko gospodarczą. Dla przykładu można przywołać prawo podaży, którego działanie jest widoczne chociażby podczas wycieczki do Rzymu. Stolicę Włoch niewątpliwie można uznać za jedno z najcenniejszych, jeśli nie najcenniejsze pod względem historycznym miejsce w Europie. To właśnie tam swoją centrum miało starożytne imperium. To tam ulokowała się siedziba wszystkich prawie papieży. To tam przez wiele stuleci rozwijała się kultura i sztuka, które następnie rozprzestrzeniły się na cały kontynent, a później dotarły również do Nowego Świata.
Lata największej świetności pozostawiły w Rzymie niezliczone starożytne budowle i ruiny, setki pogańskich świątyń i chrześcijańskich kościołów, ogromną liczbę pałaców, fontann, pomników i posągów. Dzieła sztuki, tworzone przez najwybitniejszych w historii mistrzów, zostały zgromadzone w wielu rzymskich muzeach. Malownicza sieć ulic z kamienicami z różnych epok w większości przypadków pozostała niezmieniona od wieków. Gros turystów w tym niezmierzonym bogactwie nie jest w stanie choćby pobieżnie obejrzeć interesujących ich obiektów. Co więcej, większość cudów sztuki i architektury, które w każdym innym mieście stanowiłyby magnes przyciągający rzesze zwiedzających, musi zostać obojętnie ominięta ze względu na ograniczenia czasowe. Im zatem więcej zabytków zgromadzonych jest w jednym miejscu - tym mniejsza (w tym przypadku oczywiście pozornie) staje się ich wartość.
Działa tutaj ponadto również inna prawidłowość, zwana w ekonomii prawem malejącej użyteczności krańcowej. Po zwiedzeniu n-tego kościoła i n-tego muzeum, nawet najbardziej wytrwały turysta coraz mniejszą przyjemność odczuwa z obejrzenia każdego kolejnego obiektu i miejsca.