Skierowanie do prokuratury doniesienia w sprawie nieprawidłowości podczas przygotowań do zaplanowanego na 18 i 19 października głosowania na członka zarządu KGHM z wyboru załogi zapowiedziała komisja wyborcza. Doniesienie do prokuratury złożył już Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego.
Komisji wyborcza uważa, że doszło do fałszowania podpisów na listach poparcia kandydatów. Związkowcy uważają, że złamano regulamin wyborów oraz ustawę o ochronie danych osobowych.
- Stwierdzono łącznie 885 przypadków nieprawidłowości. Dotyczą one m.in. niewłaściwych numerów PESEL, braku podpisu, błędów w imieniu lub nazwisku osoby podpisującej. W 40 przypadkach stwierdzono sfałszowanie podpisów, a w dwóch poparcia udzieliły osoby, które nie są zatrudnione w spółce - twierdzi Mieczysław Piotrowski, rzecznik prasowy spółki. - Robi się wszystko, aby przeszkodzić w organizacji wyborów. Zarzuty komisji są wydumane - twierdzi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM oraz poseł na Sejm z SLD.
W drugich w historii KGHM wyborach członka zarządu z ramienia pracowników zarejestrowano trzech kandydatów (Leona Budziłowiecza, Andrzeja Smołź i Andrzeja Wasilewskiego). Popiera ich koalicja czterech central związkowych, wśród nich największy ZZPPM. Głosowanie bojkotuje drugi co do wielkości związek - Sekcja Krajowa Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność. Uważa, że wybór członka zarządu przez załogę to jedynie stworzenie kolejnego wysokopłatnego stanowiska. ZZPPM twierdzi, że nowy członek zarządu będzie reprezentował m.in. interesy pracownicze i nie będzie figurantem.
Wczoraj mimo zamieszania w spółce KGHM podrożał o 5,4 proc. do 107,5 zł).