Potwierdziły się nasze wczorajsze przypuszczenia, że zarząd przewoźnika nie przygotował jeszcze konkretnego programu działania, a jedynie wstępne założenia rozwoju spółki na najbliższe cztery lata. Przedstawiciele rady spodziewali się otrzymać od zarządu spółki strategię działania firmy. Niestety, zaprezentowane założenia nie zostały poparte, zdaniem członków rady, harmonogramem działań i szczegółami zmian, jakie powinny nastąpić w przedsiębiorstwie. - Szczerze mówiąc, nie było wielu tematów do rozmów - twierdzi jeden z przedstawicieli rady.

Z naszych ustaleń wynika, że firma chce zwiększyć liczbę połączeń, niestety, nie wiadomo, o ile. Nie wiadomo także, o jakich kierunkach myśli szefostwo firmy i czy przeprowadzono już analizy ekonomiczne dla planowanych tras. Wiadomo, że LOT kupi nowe samoloty, na razie siedem boeingów 787.

Członkowie rady spodziewali się także prezentacji planów związanych z poprawą finansów spółki, które, niestety, nie pojawiły się w dokumencie przygotowanym przez zarząd. Nie ustalono także, co dalej będzie się działo ze spółką córką LOT-u - Centralwings (niskokosztowym przewoźnikiem). Firma od czasu powstania przynosi straty, które pokrywane są z zysków spółki matki. W kwestii ewentualnej prywatyzacji spółki ustalono, że najlepszą opcją, choć jedną z wielu, jest wejście LOT-u na giełdę. Nie padły jednak żadne daty czy liczby związane z ewentualnym debiutem. Jedynym konkretem wczorajszego spotkania było ustalenie daty kolejnego. Rada nadzorcza LOT-u ma się ponownie zebrać 25 października. Liczy na to, że wówczas zarząd firmy usiądzie do rozmów z lepszą, dopracowaną strategią i będzie można rozmawiać o konkretach. Czy tak się stanie, nie wiadomo.