Wydawałoby się, że kwestia przyszłorocznego budżetu jest dla uczestników rynku finansowego niezwykle ważna. Ale w komentarzach nie budzi dużych emocji. Może dlatego, że projekt ma duże szanse na poparcie większości posłów? Za przyjęciem propozycji rządu są parlamentarzyści partii rządzących, plankton sejmowy oraz ludowcy, choć nie wszyscy. Samoobrona nie wie jeszcze, co zrobi, mimo że - jeśli dobrze pojąłem ideę porozumienia podpisanego przez nią z LPR - powinna już wiedzieć.
Rynek jest spokojny może także dlatego, że w najgorszym razie nie bździe budżetu, a bźdą przedterminowe wybory. Też nieźle. Z tą wizją już dawno wszyscy nauczyliśmy się żyć.
Skoro gospodarka toczy się, i to całkiem szybko, stan finansów publicznych jest lepszy niż mogłoby się wydawać (czytaj str. 1.), a kwestia budżetu jest w gruncie rzeczy mało istotna, to inwestorzy mogą odetchnąć od polityki. Co w zamian? Rynek żyje emocjami, więc coś musi rozpalać wyobraźnię inwestorów. Co? Na giełdzie być może wizja rychłego debiutu dwóch wielkich deweloperów - Dom Development i J. W. Construction (str. 1. i 3.). Albo kolejne domniemane inwestycje Romana Karkosika.
Ale w raportach analitycznych pojawiły się też inne kwestie. Na przykład mecz z Portugalią. A dlaczego nie literacki Nobel? Wyobraźmy sobie, że wygrywamy mecz z Portugalią, a Ryszard Kapuściński dostaje dziś Nobla. Byłyby powody do radości. Rekord WIG-u murowany. Bez względu na los debaty budżetowej i polityczne przepychanki. Jeśli tak miałaby wyglądać normalność, to ja jestem za. Szkoda tylko, że w meczu mamy małe szanse, a Akademia Szwedzka woli bardziej kontrowersyjne werdykty...