Reklama

Presja inflacyjna rośnie, należy podnieść stopy - RPP

WARSZAWA, 13 października (Reuters) - Nowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego (NBP), której publikację zaplanowano na koniec października, będzie kluczem do dalszej polityki monetarnej i może skłonić Radę Polityki Pieniężnej (RPP) do podniesienia stóp procentowych jeszcze w tym roku, powiedziała w piątek członek RPP.

Publikacja: 13.10.2006 11:48

Zdaniem Haliny Wasilewskiej-Trenkner, rosnąca presja inflacyjna rodzi obawy, że w sytuacji gdy RPP nie zdecyduje się wkrótce działać, inflacja trwale przekroczy cel banku centralnego na poziomie 2,5 procent.

"Kluczowa będzie projekcja inflacyjna pod koniec października. Jeśli pokaże ona znaczne odchylenia od poprzedniej (lipcowej), to sądzę, że stopy powinny być podniesione w tym roku i w Radzie ten pogląd podzieli większość członków" - powiedziała Wasilewska-Trenkner w wywiadzie dla Reutera. "Istnieje ryzyko, że cel inflacyjny banku, który osiągniemy już prawdopodobnie na początku nadchodzącego roku, może być przekroczony i to na dłuższy okres, jeśli Rada nie zareaguje zacieśnieniem polityki pieniężnej" - dodała.

Według Wasilewskiej-Trenker, inflacja przyspieszy do 2,5 procent w ujęciu rok do roku na początku 2007 roku z 1,6 procent w sierpniu, pomimo będącego efektem niskiej bazy możliwego czasowego osłabienia tempa wzrostu cen we wrześniu i październiku. "Presja popytowa dołącza do presji podażowej. Bilans ryzyka wskazującego na wzrost inflacji szybko rośnie. To jest niepokojące" - podkreśliła członkini RPP.

"Dla gospodarki lepiej byłoby, gdyby stopy były podwyższane łagodnie, na przykład o 25 punktów w tym roku i ewentualnie o kolejne 25 w roku przyszłym, a nie skokowo o 50 w przyszłym, gdyby okazało się, że zmaterializowały się nasze obawy" - dodała. Presję inflacyjną potęgują dziś, zdaniem Wasilewskiej-Trenker, rosnące zatrudnienie, płace, kredyty konsumpcyjne i hipoteczne, a także silny wzrost produkcji przemysłowej oraz inwestycji.

"Wszystko składa się na rosnącą presję inflacyjną ze strony popytowej. To są efekty wzrostu gospodarczego. A to grozi, że wzrost inflacji przyśpiesza szybciej niż myśleliśmy jeszcze nie tak dawno temu" - pokreśliła.

Reklama
Reklama

Wasilewska-Trenker podkreśliła również, że dodatkowym, niepokojącym ją czynnikiem jest dziś potencjalny wpływ na inflację złotego, gdyby się osłabił. Zdaniem przedstawicielki RPP, pogłębiający się deficyt obrotów bieżących oraz luźna polityka fiskalna mogą doprowadzić w końcu do osłabienia polskiej waluty, obojętnie reagującej dotychczas na zawirowania na polskiej scenie politycznej. W czwartek Prawo i Sprawiedliwość (PiS) zdołało przeforsować do wtorku przerwę w obradach Sejmu, który miał się zając budżetem i wnioskiem o samorozwiązanie parlamentu, kupując sobie czas na odbudowę koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin (LPR).

PiS usunęło we wrześniu Samoobronę z koalicji, ponieważ jej lider Andrzej Lepper domagał się większych wydatków socjalnych w budżecie na 2007 rok. I postanowiło zastąpić jego partię Polskim Stronnictwem Ludowym (PSL). Ponieważ jednak rozmowy z partią Waldemara Pawlaka nie przyniosły oczekiwanych efektów, wróciło do negocjacji z Lepperem. "Obserwujemy kumulację negatywnych czynników. Sytuacja polityczna jest ryzykowna, pogarsza się deficyt na rachunku obrotów bieżących, luzuje się politykę fiskalną. To grozi osłabieniem złotego" - powiedziała Wasilewska-Trenkner. "A wiemy z przeszłości, że takie osłabienie może nastąpić w szybkim tempie, co miałoby duże znaczenie dla i tak rosnącej już szybko presji inflacyjnej. Ta sytuacja polityczna to jest igranie z ogniem, to jest niebezpieczne. Politycy przeciągają strunę" - dodała.

Na początku października NBP skorygował w górę wartość deficytu na rachunku obrotów bieżących w drugim kwartale 2006 do 1,184 miliarda euro z szacowanych wcześniej 250 milionów euro z powodu szybszej od pierwotnie ocenianej dynamiki importu, sygnalizującej ożywienie popytu wewnętrznego. "Spadek wartości złotego jest bardzo ważnym argumentem, gdyż przekłada się szybko na wyższą inflację" - podkreśliła członkini RPP. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku złoty umocnił się o niemal 20 procent, dzięki napływającym funduszom pomocowym Wspólnoty oraz otwarciu rynków zagranicznych na wysoko konkurencyjny polski eksport. Przedłużająca się niestabilność na polskiej scenie politycznej oraz fala wyprzedaży walut krajów wschodzących, zahamowały jednak na początku roku trend aprecjacyjny złotego. Od początku tego tygodnia polska waluta ponownie zaczęła jednak zyskiwać na wartości - od najwyższego od niemal 4 lat poziomu zanotowanego w marcu tego roku złotego dzieli dziś około 4 procent. Zdaniem większości analityków, przy obecnym kursie około 3,90 wobec euro, złoty wciąż pozostaje jednak fundamentalnie niedowartościowany - według niektórych, aż o 10 procent.

Karolina Słowikowska

((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama