Powolna stabilizacja sytuacji politycznej wraz z relatywnie dobrym nastrojem regionalnym spowodowała mocne otwarcie rynku obligacji i złotego. Uwaga uczestników rynku była skoncentrowana na publikacji przez GUS wrześniowego wskaźnika cen konsumpcyjnych. Zanim jednak to nastąpiło, pojawiły się komentarze członka RPP - Haliny Wasilewskiej Trenkner, według której rosnąca presja inflacyjna wymaga podniesienia stóp procentowych jeszcze w bieżącym roku. Jakby na zaprzeczenie tych słów, wrześniowa inflacja pozostała na niezmienionym poziomie 1,6 proc. w skali roku, czyli była o 0,1 proc. niższa od oczekiwań analityków. W odpowiedzi na niższą inflację, dochodowości obligacji zaczęły powoli spadać, głównie za sprawą dużych zleceń kupna papierów długoterminowych składanych przez inwestorów zagranicznych. Optymizm trwał do publikacji danych o sprzedaży detalicznej w USA. Gwałtowna wyprzedaż obligacji amerykańskich spowodowała presję również na nasz rynek, ograniczając spadki rentowności spowodowane niższą inflacją w Polsce. Na zakończenie dnia, dochodowości były średnio o 2-3 punkty bazowe niższe niż na czwartkowym zamknięciu.