Zysk Banku Gospodarstwa Krajowego ma w tym roku zamknąć się w granicach 60 mln zł - szacuje prezes Wojciech Kuryłek. To oznacza, że drugie półrocze bank zamknie stratą. Po dwóch kwartałach br. BGK - jedyna w kraju instytucja posiadająca status banku państwowego - miał jeszcze 113 mln zł zysku netto.
Niespodzianki w KFM
To niejedyne zaskoczenie związane z finansami BGK. Poprzedni zarząd informował, że zysk brutto za 2005 r. przekraczał 142 mln zł. Ostatecznie wynik okazał się jednak dużo gorszy. Zysk netto za cały ub.r. wyniósł 51,5 mln zł. Przy tym cała ta kwota pochodziła z tzw. działalności własnej - niezwiązanej ze zleconą przez rząd obsługą państwowych funduszy. Na działalności zleconej przez państwo bank nie zarobił nic, a nawet zanotował minimalną stratę.
Drastyczne obniżenie wyniku za ub.r. jest związane z Krajowym Funduszem Mieszkaniowym (w końcu ub.r. portfel kredytów z KFM wynosił niemal 5 mld zł). W ciężar ubiegłorocznego wyniku nowy zarząd utworzył 63 mln zł rezerw. Do tej pory wycena zabezpieczeń kredytów z KFM była szacowana na bazie tzw. wartości odtworzeniowej. Ale było to niezgodne z rozporządzeniem ministra finansów w sprawie zasad tworzenia rezerw w bankach, które każe wyceniać zabezpieczenia według ceny rynkowej. I właśnie przejście z wartości odtworzeniowej na rynkową kosztowało BGK kilkadziesiąt milionów złotych.
Rezerw może być więcej. Z KFM udzielono ponad tysiąc kredytów. Według prezesa, dokładne zbadanie jakości zabezpieczeń to bardzo długi proces, który zakończy się nie wcześniej niż za rok. I przez cały ten czas zarząd może stawać przed koniecznością tworzenia nowych rezerw choć bankowi sprzyja wzrost cen nieruchomości, z jakim mamy do czynienia. Zawiązywanie rezerw związanych z KFM może wpłynąć na wyniki III kwartału (bank ich jeszcze nie podawał).