Przebieg notowań giełdowych w ostatnich dwóch tygodniach można uznać przynajmniej za zaskakujący. Rynek sprawił nie mniejszą niespodziankę jak polscy piłkarze w poprzednią środę. Co ciekawe, z obu sytuacji płyną optymistyczne wskazania na najbliższą przyszłość.

Powiedzmy, że zwycięstwo reprezentacji futbolowej przełożyło się na grad bramek w ostatniej kolejce ligowej. Czy ostatni wzrost indeksu WIG20 może (analogicznie) przełożyć się na pokonanie kolejnych oporów? Cóż, w pierwszym przypadku losowi mogło sprzyjać zwyczajne szczęście; w drugim, bez pieniędzy na pewno się nie obejdzie. A że z każdą chwilą może być trudniej - bo indeks największych spółek dotarł właśnie do poziomu z 31 lipca - nietrudno przewidzieć. Wtorkowy spadek o 1,75 proc. nie jest mały, ale powodów do obaw budzić nie powinien.

Podstawowe dwa wskazania, którymi powinniśmy obecnie się kierować, to potwierdzone zwiększonym wolumenem przełamanie spadkowej linii trendu łączącej wierzchołki 11 maja i wspomnianego już 31 lipca oraz obrona linii wsparcia opartej o dołki z 6 lipca, 28 sierpnia i 22 września. Nie wiem, czy akurat takie sygnały kupna przełożą się na klarowny trend wzrostowy, ale pamiętam, że jeszcze dwa tygodnie temu byłem pesymistą i zakładałem wyłamanie dołem z konsolidacji. Teraz obraz rynku jest zupełnie odmienny i chyba także pora zmienić punkt widzenia. Średnie kroczące zgodnie rosną w układzie typowym dla hossy. Ładny sygnał kupna wygenerował MACD i tylko Ultimate i RSI mają na tyle wysokie wartości, że uzasadniają lekką korektę ostatniego 10-procentowego wzrostu.

Przed tygodniem napisałem, że polski parkiet wyraźnie ignoruje zachowanie giełd zachodnich, co wówczas oceniałem jako ewidentną słabość naszej giełdy. Braki zostały szybko nadrobione. W tym czasie amerykański DJIA otarł się o pułap 12 tys. pkt. Początek sesji wtorkowej przyniósł tam lukę bessy i spadek, ale zakończenie notowań może być jeszcze zupełnie inne. W takim klimacie WIG20 powinien obronić swój obecny poziom i przynajmniej nie spaść już poniżej spadkowej linii trendu, którą tydzień temu przełamał.