W ostatniej swojej analizie z początku października oczekiwałem, że ustanowione w październiku dołki nie zostaną poprawione aż do końca roku. Przyznam jednak, że nie sądziłem, że październikowe minima będą powyżej zarówno sierpniowych, jak i wrześniowych dołków, a następujący po tym zwrocie ruch na północ będzie miał taką dynamikę. O powodach (zachodnie indeksy), które wymusiły realizację takiego scenariusza, napisano już chyba wszystko. Warto jednak spojrzeć na to z nieco dalszej perspektywy i zauważyć, że WIG20 rosnąc przez ostatnie dwa tygodnie dotarł do poziomów, które, patrząc przez pryzmat historycznej średniej, w pełni dyskontują już teraz "rajd św. Mikołaja". Jeśli trzymać się schematu, to pokonanie przez WIG20 szczytów z przełomu lipca i sierpnia oraz szczytów całej hossy z 11 maja wydaje się przesadnym optymizmem, przynajmniej jeśli chodzi o październik. Uporanie się z analogicznymi poziomami przez pozostałe polskie indeksy (m.in. WIG) niewiele tu zmienia.

Gdybym jednak to samo miał powiedzieć słowami, to głos mocno by mi drżał. Wszelkie schematy wciąż łamie bowiem rynek amerykański, na którym rekordowy pesymizm wspierający ostatnie trzy miesiące wzrostów wcale nie został zastąpiony przez euforyczne opinie o rynku akcji, pomimo tak dużej dynamiki wzrostów i historycznych szczytów Dow Jones. Kontrarianie nie mogą wypatrywać załamania w USA nawet z raportów pokazujących działania "insiderów" w amerykańskich spółkach. W ostatnim tygodniu, gdy Dow Jones ustanawiał nowe szczyty, akcjonariusze najlepiej poinformowani o kondycji swojej spółki nie zmniejszyli swoich udziałów, tak jak to często bywa w takich sytuacjach. Z raportu Vickers Weekly Insider wynika, że na każdego 1 USD przypadającego na zakupy akcji przez insiderów przypadało po stronie podaży tylko 3,2 USD. Historyczna średnia oscyluje w okolicach 6,5 USD. Warto też odnotować, że w poprzedzającym ten okres tygodniu wskaźnik ten wynosił

1 do 4,14 USD.

To optymistyczne wiadomości, gdyż zwykle ta grupa inwestorów trafnie przewiduje zachowanie rynku akcji w średnim terminie. Jeśli tak będzie po raz kolejny, to tak jak w ostatnich dwóch tygodniach amerykańskie parkiety wymuszą kontynuację wzrostów także na warszawskim parkiecie. Słabe fundamenty spółek odchorujemy wtedy najwcześniej w przyszłym roku.