Najszybszy w ujęciu rocznym od 6 lat wzrost produkcji przemysłowej i najniższy od 4 lat wskaźnik inflacji na poziomie producentów w Stanach Zjednoczonych to najważniejsze wiadomości wczorajszego dnia na rynkach finansowych. Przy takich danych wczorajsze zachowanie amerykańskiej giełdy można uznać za zaskakujące i tym samym traktować jako kolejną zapowiedź odwrócenia koniunktury. Do tej pory inwestorzy wszelkie informacje wskazujące na możliwość obniżki stóp procentowych traktowali pozytywnie (taką był wrześniowy PPI). Podobnie traktowali sygnały sugerujące dobrą kondycję gospodarki (taki wydźwięk miały dane o produkcji). Dlaczego więc teraz takie wiadomości nie wystarczyły do podtrzymania dobrych nastrojów i indeksy poszły mocno w dół? Trudno za uzasadnione przyjąć tłumaczenie nieco szybszym od oczekiwań wzrostem inflacji bazowej PPI. W skali rocznej wyniosła zaledwie 1,2 proc. wobec 0,9 proc. miesiąc wcześniej. Rynek obligacji nie wykazał zaniepokojenia tym i rentowność poszła wyraźnie w dół. Niepokojącym sygnałem przy rosnącej produkcji był spadek wykorzystania mocy, co wskazywać mogłoby na zbyt ekspansywną politykę inwestycyjną firm. Jednak obniżka wykorzystania mocy nie była duża i trudno mówić tu o kształtowaniu się nowego trendu. Można więc przyjąć, że powodem pogorszenia nastrojów była przede wszystkim chęć realizacji zysków. Pojawiła się ona w momencie, gdy mamy do czynienia ze wszystkimi elementami charakterystycznymi dla poprzednich szczytów w ostatnich dwóch latach. S&P 500 oddalił się od 12-miesięcznej średniej kroczącej o 7 proc., MACD i RSI prawie wyrównały wcześniejsze maksima, 3-miesięczna zmiana indeksu osiągnęła okolice
10 proc., a 12-miesięczna barierę
15 proc., drastycznie zmalała
zmienność. Występowanie tak dużej ilości niepokojących sygnałów i wczorajszy spadek, dla którego trudno znaleźć bezpośrednie wytłumaczenie sugerują, że szczyt S&P 500 ma już za sobą. Taki wniosek wymaga
jeszcze jednak potwierdzenia w zachowaniu kursu. Dlatego do chwili spadku poniżej 1353 pkt należy powstrzymać się ze stwierdzeniem o definitywnym zakończeniu fali zwyżkowej.