Sytuacja na naszym parkiecie przypominać zaczyna trochę to, co działo się na przełomie sierpnia i września. Wtedy też obserwowaliśmy szybki przyrost liczby otwartych pozycji, będący wynikiem aktywności arbitrażystów. Zaraz potem szybko pojawiły się obawy przed podażą akcji z ich strony. Na połowę minionego miesiąca przypadał termin wygaśnięcia wrześniowej serii. Teraz do wygaśnięcia grudniowej serii pozostało jeszcze sporo czasu, ale czy oznacza to, że rynkowi nie grozi podaż pochodząca od arbitrażystów? Tak jak ponad miesiąc temu wiele będzie zależeć od koniunktury na świecie, mogącej wpłynąć na decyzje inwestorów z rynku terminowego i w efekcie na wielkość bazy. Równocześnie kondycja zagranicznych parkietów jest istotna dlatego, że zwyżkę z pierwszej połowy października trzeba właśnie wiązać z nowymi maksimami hossy na świecie.

Z tego powodu podane wczoraj informacje o wzroście inflacji bazowej (nieuwzględniającej cen paliw i żywności) w USA do 2,9 proc., najwyższego poziomu od ponad 10 lat, nabierają bardzo istotnego znaczenia. Mogą mieć istotny wpływ na nastroje na światowych giełdach w najbliższej przyszłości. Dalsze przyspieszenie inflacji bazowej nastąpiło w sytuacji drastycznej obniżki tempa całkowitej inflacji (z 3,8 proc. w sierpniu do 2,1 proc. we wrześniu). To sugeruje, że w gospodarce w dalszym ciągu odczuwalne są skutki wcześniejszego wzrostu cen paliw, co przekłada się na ceny konsumentów. Dalsze przyspieszenie tempa wzrostu inflacji bazowej stawia pod znakiem zapytania całą dyskusję o zbliżającej się obniżce stóp w USA, a tym samym podkopuje fundamenty trzymiesięcznej poprawy notowań obligacji. Ta zaś wyraźnie wspierała koniunkturę giełdową. Zmieniające się postrzeganie perspektyw polityki monetarnej w USA najlepiej widać na rynku dolara. Kurs euro, mimo że dotarł do silnego wsparcia przy 1,25 USD, nie ma siły się odbić. To każe liczyć się z przełamaniem tej bariery i kontynuacją ruchu w dół przynajmniej do 1,21 USD. Biorąc pod uwagę przyczyny takiej ewentualnej aprecjacji dolara, nie byłby to dobry znak dla giełd, a szczególnie na rynkach wschodzących.