Gerald Madore, wiceprzewodniczący rady nadzorczej INA Industria Nafte, powiedział wczoraj podczas konferencji w Budapeszcie, że chorwacki rząd sprzeda do końca listopada od 15 do 17 proc. udziałów w spółce. Firma będzie prywatyzowana poprzez giełdę. Zgodnie z planami, jej akcje mają się znaleźć na giełdach w Londynie, Nowym Jorku i Zagrzebiu.
Jednym z największych inwestorów INA jest MOL, który trzy lata temu kupił 25 proc. udziałów w tej spółce. - Chcemy dalej zwiększać zaangażowanie w chorwackim przedsiębiorstwie - mówi Gyoergy Mosonyi, prezes budapeszteńskiego koncernu. MOL prawdopodobnie już teraz prowadzi z rządem negocjacje w sprawie zakupu od 19 do 21 proc. udziałów w INA przeznaczonych dla inwestora strategicznego. Nawet jeżeli Węgrom uda się pozyskać ten pakiet, to by w pełni kontrolować INA będą musieli dokupić jeszcze od 4 do 6 proc. akcji tej spółki na rynku. Teraz nadarza się ku temu okazja. - Zwiększenie przez MOL udziałów w chorwackiej spółce przed końcem roku na pewno miło zaskoczy analityków, którzy tracili nadzieję, że to się uda. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, akcje MOL-a mogą podskoczyć - twierdzi Mosonyi.
Akcje INA będą najprawdopodobniej sprzedawane po 900 chorwackich kun za papier. Przy takiej cenie wartość rynkowa spółki wyniosłaby 1,54 mld dolarów. Bram Buring z banku inwestycyjnego Wood & Co. twierdzi, że jest ona warta nawet ponad dwa razy więcej. Przypomina, że MOL w 2003 r., kupując 25 proc. udziałów w INA, płacił po ok. 1180 kun, a ceny ropy były wtedy o wiele niższe i branża tym samym mniej atrakcyjna. Peter Tordai z KBC również uważa, że wycena jest zbyt niska. Jeżeli popyt na akcje będzie duży, a jest to wysoce prawdopodobne, to MOL będzie musiał głębiej sięgnąć do kieszeni.
portfolio. hu, Bloomberg, ISI