pomimo dopingowania zagranicy przez rynki walutowe naszego regionu (patrz umocnienie forinta do 4-miesięcznego maksimum do euro), nie było z tej strony żadnego wsparcia. Szczyty WIG20 z przełomu lipca i sierpnia oraz szczyt całej hossy są na razie skutecznym straszakiem dla byków.
Co ciekawe, zupełnie nie boją się instytucje bankowe, które w comiesięcznej ankiecie Pentora (wskaźnik Pengab) odpowiadają na pytanie o to: co się działo i co się dziać będzie na warszawskim rynku akcji. To najlepszy wskaźnik nastroju dla naszego rynku. Wyniki ostatniej ankiety są dość zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę i dynamikę wzrostów (głównie mniejszych spółek). Wzrostu popytu na akcje spodziewa się jedynie 35 proc. ankietowanych i w porównaniu z wrześniem jest to spadek o 5 proc. Natomiast spadku popytu na akcje oczekuje
7 proc., czyli 4 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Saldo prognozy spadło więc do 28 pkt. wobec
37 pkt we wrześniu i 31 pkt w sierpniu. Spadło też saldo oceny popytu na akcje, które w sierpniu wynosiło 20 pkt, we wrześniu
13 pkt, a teraz już tylko 9 pkt.
Absolutnie nie są to wartości, które same w sobie zapowiadałyby kontynuację trendu wzrostowego. Niewątpliwie jest to jednak optymistyczny sygnał, bo optymizm nie rośnie wraz ze wzrostem indeksów i ich nowymi rekordami. Sytuacja bardzo nietypowa i analogiczna do opisywanych tutaj ostatnio transakcji amerykańskich "insiderów", którzy niechętnie pozbywają się akcji. Proszę, oczywiście, pamiętać, że rynkowe nastroje są zawsze tylko jednym z elementów giełdowej układanki.