Nie napiszę nic odkrywczego, gdy przypomnę, że poniedziałki na warszawskiej giełdzie wyróżniają się pod względem niskich obrotów oraz niskiej zmienności kursów w czasie sesji. Wczorajsza sesja nie odbiegała od tej reguły, a dodatkowo w tym tygodniu sprzyjało temu kilka dodatkowych czynników: 1) Inwestorzy czekają na wynik posiedzeń banku centralnego w USA i w Polsce, a konkretniej mówiąc na komunikaty/kon-
ferencje po decyzjach o braku zmian stóp procentowych. 2) Brak było jakichkolwiek istotnych danych makro na poniedziałkowej sesji. Dopiero we wtorek poznamy trochę bagatelizowaną w ostatnich miesiącach sprzedaż detaliczną i inflację netto w Polsce, a w USA pierwsze publikacje od środy, choć oczywiste jest, że nie wybiją się poza medialny szum stworzony wokół Fed. 3) Na GPW trwa wyczekiwanie na publikację wyników ważniejszych spółek, z których pierwsza raport poda w środę
TP.4) Giełda w Budapeszcie była zamknięta z powodu święta, co często w takim przypadku ogranicza aktywność zagranicznych inwestorów w całym regionie, a w Warszawie w szczególności, gdyż oba parkiety traktowane są jako "jeden koszyk".
W efekcie tego wszystkiego obroty przez całą sesję były śladowe. Byłoby dramatycznie, gdyby nie wymiany na akcjach Biotonu, reakcja PKN na upublicznienie obniżonej rekomendacji (i ceny docelowej) od Morgan Stanley i słabe nastroje wokół spółek paliwowych w Europie, a także KGHM, która tym razem nie odzwierciedlała zachowania rynku surowców, a jedynie obawy o podzielenie losu PKN. Taka sesja nie wnosi więc nic do obrazu rynku i należałoby powstrzymać się od jej oceny. Może tylko jedna uwaga, co do nieco szerszego spojrzenia na rynek - przypominam, że w piątek WIG20 odbił się od oporu między szczytami z przełomu lipca/sierpnia a szczytami całej hossy z maja. Oddalanie się od tego poziomu, nawet w takim stylu, może na kolejnych sesjach przynieść nerwowość w obozie byków.
Z kolei ciekawostką sesji mogło być zachowanie spółek z Midwig. Ten indeks nie poddaje się dominacji głównych indeksów i tak samo jak w piątek, tak wczoraj zanotował kolejny wzrost na nowe historyczne szczyty. Indeks rósł prawie 1 proc., co mocno kontrastowało z pozostałymi polskimi indeksami. Indywidualni inwestorzy dalej cierpią na nadmiar gotówki, co potwierdziła też skala redukcji w ofercie Dom Development.