Związkowcy z PKP sprzeciwiają się likwidacji części połączeń regionalnych, planowanej w rozkładzie jazdy pociągów na przyszły rok. W najbliższy weekend przeprowadzą akcję protestacyjną. Chcą skorzystać ze zbliżających się wyborów samorządowych i namawiać do niegłosowania na ludzi z władz tych województw, w których dojdzie do likwidacji połączeń.

Jak szacuje Jerzy Nowak, wiceprzewodniczący Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ Solidarność, w przyszłym roku liczba pociągów regionalnych może zmniejszyć się nawet o ok. 20-25 proc. Według niego, winę za to ponoszą samorządy wojewódzkie, które nie realizują swoich ustawowych zadań i nie przekazują kolei wystarczających dotacji do przewozów. - Nie chcemy utrudniać życia pasażerom, więc nasza akcja będzie miała łagodny charakter - zapowiada J. Nowak. Zastrzega jednak, że jeśli nie przyniesie ona rezultatu, to może dojść do zaostrzenia protestów.

Przedstawiciel związkowców podkreśla, że nowe rozkłady jazdy to niejedyna rzecz, która irytuje kolejarzy. - Nie zgadzamy się także na proponowane przez rząd utworzenie kolejowych spółek regionalnych, co w efekcie doprowadzi do likwidacji spółki PKP Przewozy Regionalne. Chcemy, żeby ta firma nadal funkcjonowała - mówi J. Nowak. Związkowcy wstrzymują się na razie z protestami przeciwko planom rządu, bo cały czas liczą, że uda im się przekonać resort transportu do zmiany zamiarów wobec PKP PR.