Rosja przedłużyła inspekcję ekologiczną projektu naftowo-gazowego Sachalin-2 i zagroziła, że realizująca wartą 22 miliardów dolarów inwestycję spółka Sakhalin Energy, kontrolowana przez brytyjsko-holenderski koncern Royal Dutch/Shell, może trafić przed sąd.
- W przypadku Sachalina-2 stwierdzono naruszenie przepisów pięciu artykułów kodeksu karnego - poinformował minister ds. zasobów naturalnych Jurij Trutniew. - Chodzi o złamanie prawa. Wszystkie niezbędne dokumenty w ciągu dwóch tygodni zostaną przesłane do prokuratury - zapewnił minister. Wówczas rozpocznie się formalne śledztwo.
Trutniew wyjawił, że zarzuty dotyczą nielegalnej wycinki drzew. Wcześniej mówiono też, że inwestycja jest zagrożeniem dla żyjących w Morzu Ochockim waleni.
Niezależni obserwatorzy są przekonani, że rosyjskiej administracji nie chodzi o dobro przyrody, lecz przede wszystkim o skłonienie zagranicznych inwestorów do wycofania się z Rosji. Przy obecnych cenach energii eksploatacja złóż ropy i gazu jest niezwykle opłacalna i Kreml chce, żeby uczestniczyły w niej krajowe koncerny Gazprom i Rosnieft.
Dyrektor generalny Sakhalin Energy Ian Craig zachowuje spokój. - Każdy problem staramy się rozwiązać przy współpracy z agencjami nadzorczymi i przy pełnej otwartości z naszej strony. Obecna sytuacja może doprowadzić do opóźnień w realizacji konkretnych elementów projektu, ale w żadnym razie nie wpłynie na opóźnienie całej inwestycji - zapewnił szef Sakhalin Energy.