Wczoraj australijska firma AWAS zerwała rozmowy z czarterowymi liniami Fischer Air Polska (FAP). Oznacza to, że przewoźnik nie ma w tej chwili czym latać.
Szefowie Fischer Air i inwestorzy zainteresowani dokapitalizowaniem firmy lotniczej pracują nad alternatywnym planem pozyskania floty. - Jest pomysł zarządu FAP, aby wynająć na pół roku inny samolot i w tym czasie załatwić leasing na dwie maszyny, żeby rozpocząć loty na wiosnę, kiedy zaczyna się sezon - mówi Grzegorz Gniady, wiceprezes Cash Flow, spółki posiadającej 70 proc. udziałów przewoźnika. Czy plan wypali, nie wiadomo. Krzysztof Moska, mniejszościowy udziałowiec Fischer Air (posiada 15 proc. kapitału), jest zdania, że wycofanie się Australijczyków nie oznacza, że linie nie wznowią działalności. - Jest wiele firm leasingowych, z którymi możemy nawiązać współpracę - mówi Krzysztof Moska. Na razie nie wiadomo, czy pozostali inwestorzy zainteresowani dokapitalizowaniem przewoźnika będą skłonni wyłożyć pieniądze, mimo że firma nie ma samolotów.