Reklama

Boeing opóźni "Dreamlinera"?

Nie tylko Airbus ma kłopoty z budową nowych supernowoczesnych samolotów. Boeing zwiększa nakłady na rozwój najnowszego modelu 787 "Dreamliner"

Publikacja: 27.10.2006 09:12

Informacja, podana przy okazji publikacji wyników kwartalnych spółki, może oznaczać także opóźnienie pierwszych dostaw "Liniowca marzeń". Siedem takich maszyn (jest też opcja zakupu siedmiu kolejnych) zamówiły m.in. Polskie Linie Lotnicze LOT.

W minionym kwartale Boeing odnotował spadek zysku o 31 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ub.r., i to pomimo zwiększenia liczby sprzedanych samolotów i wzrostu obrotów o 19 procent. Na słabszy wynik miał przede wszystkim wpływ jednorazowy odpis związany z zamknięciem pokładowego serwisu internetowego Connexion. Zysk netto spółki wyniósł 694 miliony dolarów, czyli 89 centów na akcję, a przychody - 14,7 mld USD.

Dodatkowe 600 milionów

Uwagę inwestorów zwrócił jednak przede wszystkim fragment komunikatu o kłopotach z modelem 787. "Dreamliner", który ma być ultraoszczędnym samolotem, jest wciąż cięższy niż projektowano. Boeing zamierza przeznaczyć na badania dodatkowe 600 milionów dolarów, z czego połowę właśnie na 787. Pod znakiem zapytania stanął termin pierwszej dostawy, zaplanowany na maj 2008 roku. Prezes i dyrektor Boeinga Jim McNerney wciąż jednak zapewnia, że wywiąże się z przyjętych zobowiązań. - Wiemy, jak buduje się samoloty - zapewnił podczas konferencji z inwestorami, dodając, iż dodatkowe badania zaowocują także unowocześnioną wersją modelu 747, czyli słynnego jumbo-jeta.

Niebezpieczeństwo opóźnienia dostaw "Dreamlinerów" i zwiększone wydatki spowodowały spadek akcji Boeinga. Nie pomogło nawet zwiększenie prognozy zysku koncernu na cały obecny rok o 20 centów na akcję, do 4,45-4,65 USD. Ewentualny poślizg czasowy może okazać się kosztowny dla całego rynku przewozów lotniczych. Boeing otrzymał już 432 zamówienia model 787 od 34 linii.

Reklama
Reklama

Sukces Airbusa

Bardzo poważne kłopoty z opóźnieniami w produkcji samolotów ma Airbus, najpoważniejszy konkurent Boeinga. Dotyczą największej maszyny A380, a także modelu A350, który ma stanowić konkurencję dla "Dreamlinera". Wczoraj jednak dla inwestorów European Aeuronautics, Defence and Space (EADS), spółki matki Airbusa, nadeszły wyjątkowo korzystne wieści. Airbus zdobył kontrakt na dostawę 150 samolotów A320 do Chin oraz podpisał list intencyjny w sprawie sprzedaży 20 sztuk A350. Wartości zamówień nie podano, ale według cen katalogowych sama umowa dotycząca A320 powinna przynieść firmie z Tuluzy ok. 10 miliardów euro. Kontrakt podpisano przy okazji oficjalnej wizyty w Chinach francuskiego prezydenta Jacques'a Chiraca.

W rewanżu Airbus ogłosił plan budowy w Tianjin, w północno-wschodniej części Chin, nowej fabryki, pierwszej poza Europą. Będą tam składane A320 - cztery rocznie. Montaż ma ruszyć w 2009 r. - Jest jasne, że podejmując się budowy samolotów w Chinach, liczymy na wzrost zamówień składanych przez tutejsze linie - powiedział na konferencji w Pekinie Louis Gallois, który od niedawna jest szefem Airbusa.

Z zagranicznych producentów za Wielkim Murem samoloty składa teraz jedynie brazylijski Embraer. Na chińskim niebie dominują jednak boeingi. Stanowią 60 proc. floty tamtejszych przewoźników.

Nowy Jork

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama