Informacja, podana przy okazji publikacji wyników kwartalnych spółki, może oznaczać także opóźnienie pierwszych dostaw "Liniowca marzeń". Siedem takich maszyn (jest też opcja zakupu siedmiu kolejnych) zamówiły m.in. Polskie Linie Lotnicze LOT.
W minionym kwartale Boeing odnotował spadek zysku o 31 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ub.r., i to pomimo zwiększenia liczby sprzedanych samolotów i wzrostu obrotów o 19 procent. Na słabszy wynik miał przede wszystkim wpływ jednorazowy odpis związany z zamknięciem pokładowego serwisu internetowego Connexion. Zysk netto spółki wyniósł 694 miliony dolarów, czyli 89 centów na akcję, a przychody - 14,7 mld USD.
Dodatkowe 600 milionów
Uwagę inwestorów zwrócił jednak przede wszystkim fragment komunikatu o kłopotach z modelem 787. "Dreamliner", który ma być ultraoszczędnym samolotem, jest wciąż cięższy niż projektowano. Boeing zamierza przeznaczyć na badania dodatkowe 600 milionów dolarów, z czego połowę właśnie na 787. Pod znakiem zapytania stanął termin pierwszej dostawy, zaplanowany na maj 2008 roku. Prezes i dyrektor Boeinga Jim McNerney wciąż jednak zapewnia, że wywiąże się z przyjętych zobowiązań. - Wiemy, jak buduje się samoloty - zapewnił podczas konferencji z inwestorami, dodając, iż dodatkowe badania zaowocują także unowocześnioną wersją modelu 747, czyli słynnego jumbo-jeta.
Niebezpieczeństwo opóźnienia dostaw "Dreamlinerów" i zwiększone wydatki spowodowały spadek akcji Boeinga. Nie pomogło nawet zwiększenie prognozy zysku koncernu na cały obecny rok o 20 centów na akcję, do 4,45-4,65 USD. Ewentualny poślizg czasowy może okazać się kosztowny dla całego rynku przewozów lotniczych. Boeing otrzymał już 432 zamówienia model 787 od 34 linii.