Opublikowane w czwartkowe popołudnie najnowsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości trudno określić inaczej niż jako szokujące. Otóż we wrześniu ceny nowych domów w USA uległy bezprecedensowemu załamaniu. Ich mediana spadła w ciągu miesiąca o 9,3 proc. W całej 43-letniej historii tej serii danych, którą dysponuję, równie duży spadek cen nowych domów miał miejsce tylko raz - we wrześniu 1981 r. Zmiana roczna mediany ceny nowych domów wyniosła we wrześniu tego roku - 9,7 proc., co było największym spadkiem od grudnia 1970 r. W ujęciu bezwzględnym ceny spadły do najniższego poziomu od dokładnie 2 lat (217 tys. USD), co z pewnością postawiło w bardzo nieciekawej sytuacji tych spekulantów, którzy nabywając na kredyt nieruchomości w USA w latach 2004-06 nie zdążyli się ich do tej pory pozbyć. To, co przede wszystkim musi zaskakiwać, to ewidentna obojętność rynku akcji na to, co dzieje się na rynku nieruchomości. Poprzednie 1-miesięczne załamanie cen domów w USA z 1981 r. porównywalne z obecnym nastąpiło mniej więcej w połowie 21-miesięcznej bessy na amerykańskim rynku akcji (S&P 500 -27 proc.). 26 lat temu, gdy po raz ostatni ceny domów w USA były o prawie 10 proc. niższe niż rok wcześniej, S&P 500 był już tuż po 18-miesięcznej bessie (S&P 500 -36 proc.). W ciągu minionych 43 lat sytuacje, kiedy nominalne ceny nowych domów spadały do 2-letniego minimum (tak jak we wrześniu tego roku), następowały jedynie w okresie recesji gospodarczej lub kryzysu finansowego (1970-1971 - recesja, 1990-1993 - recesja/kryzys Savings&Loans, 1995 - kryzys meksykański, 2001 - recesja/11 września) Tymczasem na zamknięcie środkowej sesji indeks S&P 500 był 15,5 proc. wyżej niż rok wcześniej, wyraźnie kpiąc sobie z analiz, które w przeszłości wykazywały wysoką zależność gospodarki amerykańskiej od kondycji tamtejszego rynku nieruchomości. Również na rynkach światowych trudno się dopatrzyć jakichś objaw kryzysu. Rynki akcji zdają się ewidentnie dyskontować "miękkie lądowanie" gospodarki amerykańskiej. Sądzę, że te oczekiwania są nazbyt optymistyczne, ale - z czysto technicznych względów - można się tym nie przejmować przez jeszcze kilka tygodni.