Jerzy Lubianiec, szef rady nadzorczej LPP, sprzedał 30 tys. akcji giełdowej spółki (1,76 proc. kapitału zakładowego) po cenie 810 zł, czyli łącznie za 24,3 mln zł. Transakcjź przeprowadzono dwuetapowo. W pierwszej kolejności J. Lubianiec, będący wiodącym akcjonariuszem giełdowej firmy (ma ponad 30 proc. głosów na WZA), przekazał papiery, w formie darowizny, spółce Zinen Investments z Cypru. Jest jej właścicielem. Następnie firma ta sprzedała walory LPP na GPW.

Dlaczego inwestor zastosował takie rozwiązanie? - Transakcja mogła mieć na celu obniżenie zobowiązania podatkowego od zysków kapitałowych. Do jej przeprowadzenia wykorzystana została spółka cypryjska. Stawka podatku dochodowego na Cyprze wynosi 10 proc., podczas gdy od zysków kapitałowych w naszym kraju - 19 proc. Możliwe jednak, że inwestor nie zapłaci nawet żadnego podatku. Chodzi o zwolnienie stosowane w sytuacji wysokiego zaangażowania kapitałowego w podmiocie (J. Lubianiec ma 100 proc. udziałów w Zinen Investments - przyp. red.). Dodatkowym atutem są przepisy o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy Cyprem i Polską - komentuje doradca jednej z renomowanych firm doradztwa podatkowego.

Zamiar sprzedaży części akcji Jerzy Lubianiec zapowiadał już w lipcu ubiegłego roku. Deklarował wtedy chęć zbycia do 20 tys. papierów. Pozyskane pieniądze zapewne przeznaczy na inne inwestycje poza naszym krajem. Jakie, nie wiadomo. W piątek nie udało nam się skontaktować z J. Lubiańcem.

Obroty akcjami giełdowej spółki, handlującej odzieżą w sieci sklepów Reserved i Cropp, są niewielkie. Właściciela zmienia z reguły od kilkudziesięciu do kilkuset walorów. Nie wiadomo, kto kupił 30 tys. papierów sprzedanych przez J. Lubiańca. Zdaniem Dariusza Pachli, wiceprezesa zarządu LPP, raczej nie było problemu ze znalezieniem zainteresowanych inwestorów. - Od czasu do czasu zgłaszają się do nas brokerzy z pytaniem, czy nie wiemy, żeby ktoś chciał sprzedać większą liczbę papierów spółki - mówi D. Pachla. W piątek kurs LPP spadł o 2,03 proc., do 797 zł.