Wczorajsza sesja z pewnością nie może zostać uznana za udaną przez posiadaczy długich pozycji. Podaż nacisnęła już na samym początku i kontrolowała sytuację przez cały dzień. Przez chwilę wydawało się, że popyt weźmie się w garść i będzie w stanie podnieść ceny do poziomu piątkowego
zamknięcia. Udało się jedynie
zamknąć poranne luki bessy, a i tak tylko na rynku terminowym. W przypadku indeksu luka została tylko przymknięta, ale wykres
WIG20 nie wyszedł nad jej poziom. Zatem jej znaczenie jako oporu w dniu wczorajszym pozostało duże.
Pewnym pocieszeniem dla byków jest fakt, że udało im się utrzymać ceny nad poziomem wsparcia, czyli nad małą konsolidacją sprzed trzech tygodni. Pamiętamy, że jej obecność poprzedziło wybicie, które miało być dużym wydarzeniem. Także i ja sądziłem, że tym wybiciem w górę uda się wyjść z konsolidacji, w której byliśmy przez kilka ostatnich miesięcy. Niestety. Z dużej chmury mały deszcz. Fakt wybicia nie pociągnął za sobą większej chęci do zakupów. Oczywiście, były powody do utrzymywania rezerwy. Początek ruchu, który do tego wybicia doprowadził, był bardzo słaby. Dopiero w jego końcowej fazie pojawił się większy kapitał, ale na krótko. No i nie należy zapominać o bliskości majowych rekordów, których bicie jakoś nie pasowało do obecnej sytuacji.