Prokuratura ustaliła, że uchwała rady nadzorczej, którą posłużono się przy podwyższeniu kapitału w Optimusie, została sfałszowana. Sąd może na tej podstawie podjąć decyzję o anulowaniu wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego 3,9 mln akcji serii D (30 proc. kapitału), które objął Michał Dębski (niedawno je sprzedał). Z kolei na tej podstawie można unieważnić uchwały lipcowego NWZA. Podobny los może czekać również uchwały, które zostaną podjęte na NWZA, zaplanowanym na 3 listopada.
Prezesi z zarzutami
Zarówno Michałowi Lorencowi (byłemu prezesowi Optimusa), jak i Piotrowi Lewandowskiemu (obecnemu) postawiono zarzut działania na szkodę spółki - poinformowała "Parkiet" prokurator Małgorzata Herter-Dziurzyńska. Grozi za to kara do 5 lat więzienia i grzywna. Lorencowi postawiono również zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumencie, mającym znaczenie prawne. Grozi za to od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Obecnemu prezesowi zarzucono sfałszowanie dokumentu. Kara za taki czyn to nawet 5 lat więzienia.
Sfałszowany dokument może być teraz podstawą dla sądu, który zajmie się spornym wpisem do KRS. Datę rozprawy ustalono na 9 listopada. Sąd będzie rozpatrywał apelację przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd od postanowienia o wpisie akcji serii D do KRS. Jeżeli przyjmie apelację, akcje zostaną wykreślone. To z kolei będzie oznaczało, że staną się nieważne. Struktura akcjonariatu Optimusa wróci zatem do stanu sprzed podwyższenia kapitału (największym udziałowcem spółki był wtedy Zbigniew Jakubas, który miał 21,72 proc. kapitału, a 78 proc. było w rękach drobnych akcjonariuszy).
Na razie akcje są ważne