Wiceprezes banku centralnego Węgier Henrik Auth uważa, że konieczne są dalsze podwyżki stóp procentowych w celu ograniczenia inflacji, która we wrześniu była najwyższa od dwóch lat i wyniosła 5,9 proc. Jeżeli podobnego zdania są pozostali członkowie trzynastoosobowej rady polityki pieniężnej, to można się spodziewać, że na posiedzeniu 20 listopada koszt kredytu zostanie podniesiony już piąty miesiąc z rzędu.

- Trzeba dać rynkowi sygnał, że będziemy walczyć o zachowanie wiarygodności celu inflacyjnego - mówi Auth. - W interesującym nas horyzoncie czasowym wciąż nie ma równowagi między kosztem pieniądza a wzrostem cen - dodaje. Zagrożeniem dla utrzymania inflacji w ryzach jest deficyt budżetowy, który premier Węgier Ferenc Gyurcsany chce zmniejszyć, wprowadzając wyższe podatki i ceny regulowane.

Bank centralny w sierpniu szacował, że w przyszłym roku ceny podskoczą o 4,2 proc. Chociaż od tego czasu węgierska waluta umocniła się o 7 proc. i w czwartek za euro trzeba było zapłacić 260,6 forinta, a ropa staniała o 20 proc., Auth twierdzi, że nie ma powodów do zmiany prognozy. - Znaczenie czynników, które mogą wpływać na spadek inflacji oraz tych, które stymulują jej wzrost, jest dość trudne do oszacowania - mówi wiceprezes banku.

Bloomberg