Na piątkowe NWZA, które miało przegłosować m.in. emisję 39 mln walorów z prawem poboru po złotówce, przyszło 29 akcjonariuszy. Posiadali ponad 4,5 mln papierów, co stanowiło około 34 proc. kapitału. Podwyższenia kapitału zakładowego nie będzie, ponieważ nie było większości kwalifikowanej. Za emisją głosowali akcjonariusze posiadający około 2,5 mln walorów. Przeciwko niej opowiedzieli się właściciele około 2 mln papierów. Przyjźto jednak uchwały o dochodzeniu przez spółkę roszczeń od byłych członków zarządu i rad nadzorczych Optimusa.
Czy spółka upadnie?
Zbigniew Jakubas, który ze spółkami zależnymi jest obecnie największym akcjonariuszem Optimusa (przynajmniej oficjalnie), zapowiadał, że nie poprze emisji i będzie próbował doprowadzić do przerwania obrad zgromadzenia. Chodziło mu o to, żeby druga część walnego odbyła się dopiero po rozprawie zaplanowanej na 9 listopada. Sąd rozpatrzy na niej wniosek przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, dotyczący wykreślenia z KRS akcji serii D. Pakiet około 30 proc. walorów objął Michał Dębski (niedawno je odsprzedał). Optimus wyemitował papiery bez prawa poboru i udział Z. Jakubasa w kapitale zakładowym firmy spadł z 21,7 proc. do 14,17 proc. Zgromadzenia nie przerwano, jednak emisji i tak nie będzie.
Podwyższenie kapitału miało być dla spółki ostatnią deską ratunku. Optimus musi do końca listopada spłacić kredyt w BPH (ok. 8 mln zł) oraz odnowić gwarancje bankowe dla Intela i Microsoftu (ok. 4 mln zł). Bez tych gwarancji spółka nie będzie mogła kupować od nich sprzętu i oprogramowania, nie będzie więc w stanie produkować komputerów. - Mam nadzieję, że akcjonariusze jeszcze przemyślą kwestię emisji. - Dla spółki teraz ważny jest każdy tydzień - powiedział po NWZA Piotr Lewandowski, prezes Optimusa. Stwierdził, że ma plan awaryjny dla firmy. Nie zdradził jednak szczegółów. Nie krył, że bez zastrzyku gotówki Optimus jest w bardzo trudnej sytuacji.
Uchwała sfałszowana?