Reklama

Spokojny sezon wyników

Ostatnie dni publikowania kwartalnych wyników finansowych przez spółki z warszawskiej giełdy statystycznie nie są dobrym okresem dla posiadaczy akcji

Publikacja: 04.11.2006 07:36

Od wiosny 2003 r. przez ostatnie pięć sesji sezonu wyników (przyjęliśmy, że jego koniec przypada na połowę lutego, maja, sierpnia i listopada) notowania spadały aż w 10 przypadkach na 14. Średnia strata WIG w tym okresie była symboliczna. Jednak biorąc pod uwagę, że czas obserwacji zawęziliśmy do okresu hossy, jest ona wymowna. Równocześnie wyraźnie widać, jak po zakończeniu sezonu wyników wśród inwestorów znów pojawia się wiara w pomyślną przyszłość. Jedynie w dwóch przypadkach na 14 WIG tracił w okresie 15 i 20 sesji od zakończenia publikacji kwartalnych rezultatów finansowych. Po 15 sesjach zwyżka sięgała przeciętnie 2,8 proc., po 20 sesjach 2 proc. Jeszcze lepiej w takim zestawieniu wypada indeks cenowy, zyskujący w tym czasie średnio około 3,4 proc.

Optymizm niedługo wróci?

Obie średnie zaniża zachowanie rynku wiosną tego roku. Gwałtowna przecena zbiegła się w czasie z zakończeniem publikowania sprawozdań za I kwartał tego roku. W takim porównaniu nie chodzi jednak o wskazanie konkretnych wartości zmian notowań. Na przeciętną wartość składają się przecież bardzo różne przypadki, jak z wiosny 2004 r. czy lata 2003 r. Idzie raczej o wychwycenie specyfiki zachowania rynku w tym okresie. To pozwala spojrzeć na obecny czas przekazywania raportów finansowych i jego ocenę przez pryzmat wcześniejszych zdarzeń.

Jak więc zachowuje się nasz parkiet w początkowej fazie sezonu wyników (do jego końca zostały jeszcze dwa tygodnie)? Wyraźnie słabiej niż średnio w czasie trwającej od wiosny 2003 r. hossy. Przez ostatnie dwa tygodnie WIG stracił 0,6 proc., podczas gdy w analizowanym okresie zyskiwał w tym czasie 0,9 proc. W czasie sezonu wyników sprzed roku obserwowaliśmy wyraźny wzrost, przed trzema miesiącami byliśmy świadkami znacznych wahań. Najpierw notowania mocno podskoczyły, by przez kolejne dni wyraźnie spaść. Takich różnic nie widać w przebiegu indeksu cenowego. Na razie zachowuje się dokładnie tak, jak przeciętnie w okresie od wiosny 2003 r.

Gdyby miało być tak dalej, to można spodziewać się dalszej poprawy kursów na szerokim rynku. Właśnie takie oczekiwanie będzie podstawą do oceny kondycji giełdy w kolejnych dniach. Osłabienie w segmencie małych i średnich firm sugerowałoby, że zwyżka z poprzednich tygodni była jednak oparta na zbyt optymistycznych przewidywaniach i teraz czas na ich skorygowanie. W ostatnich dniach byliśmy świadkami niewielkiej realizacji zysków w gronie średnich firm, wzięciem nadal zaś cieszyły się małe spółki. Trudno jeszcze mówić o odwróceniu wcześniejszej tendencji. Warto jednak przypomnieć, że do tej pory małe przedsiębiorstwa w trakcie trwającego od połowy czerwca wzrostu nie zdołały uzyskać przewagi nad gronem średniaków, tak jak to bywało w przeszłości.

Reklama
Reklama

Wynikałoby z tego, że na parkiecie nie zagościła jeszcze silna spekulacja, której przedmiotem zazwyczaj są walory mniejszych przedsiębiorstw. Ona najczęściej poprzedzała w przeszłości zakończenie fal wzrostowych. To stwarzałoby miejsce na uzyskanie przez WIRR przewagi nad MIDWIG-iem. Oddzielnym pytaniem jest to, czy przybrałaby formę szybszej zwyżki pierwszego indeksu od drugiego, czy może pogorszenia notowań średnich firm, a zwiększonego zainteresowania małymi.

Od połowy października słabnie kurs Pekao. Stracił w tym czasie jedną dziesiątą. Można to wiązać z perspektywą pojawienia się na giełdzie akcji pracowniczych PKO BP. Inwestorzy robią miejsce w portfelach na nie kosztem papierów Pekao. W połowie października ich wycena była mniej atrakcyjna od akcji PKO BP (różnica wskaźników C/Z dla Pekao i PKO BP sięgała 1,3 pkt, podczas gdy w dotychczasowej historii wynosiła 0,4). Pod koniec minionego miesiąca prawie się zrównały, ale uwzględniając wyniki PKO BP za III kwartał i prognozy dla Pekao dysproporcja znów się zwiększa (do 0,6).PKO BP bardziej atrakcyjny

od Pekao

Jednocześnie ze względu na możliwości cięcia kosztów (co pokazał raport za III kwartał) PKO BP w oczach inwestorów może dysponować aktualnie większym potencjałem poprawy zysków niż Pekao. Osobną kwestią jest przy tym to, na ile możliwości wzrostu zysków w przyszłości pasują do obecnych wycen. Dla obu banków dynamika wzrostu zysku na akcję jest wyraźnie mniejsza od wskaźników C/Z. Po podaniu przez PKO BP wyników za III kwartał ta różnica w jego przypadku nie zmieniła się (wynosi 1,04). Pekao nie opublikowało jeszcze rezultatów za III kwartał. Jeśli sprawdzą się prognozy specjalistów, po ich podaniu dysproporcja zwiększy się do 1,22 z obecnych 1,08 (zakładając utrzymanie się ceny akcji na niezmienionym poziomie). Wynika z tego, że walory Pekao mogą nadal pozostawać pod presją podażową, co ostatecznie miałoby też negatywne oddziaływanie na cały sektor bankowy. Ten dodatkowo podatny jest na nastroje na światowych parkietach. Te stopniowo pogarszają się, czyniąc coraz bardziej prawdopodobnym scenariusz odwrócenia przynajmniej w krótkim terminie wzrostowej tendencji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama