Od wiosny 2003 r. przez ostatnie pięć sesji sezonu wyników (przyjęliśmy, że jego koniec przypada na połowę lutego, maja, sierpnia i listopada) notowania spadały aż w 10 przypadkach na 14. Średnia strata WIG w tym okresie była symboliczna. Jednak biorąc pod uwagę, że czas obserwacji zawęziliśmy do okresu hossy, jest ona wymowna. Równocześnie wyraźnie widać, jak po zakończeniu sezonu wyników wśród inwestorów znów pojawia się wiara w pomyślną przyszłość. Jedynie w dwóch przypadkach na 14 WIG tracił w okresie 15 i 20 sesji od zakończenia publikacji kwartalnych rezultatów finansowych. Po 15 sesjach zwyżka sięgała przeciętnie 2,8 proc., po 20 sesjach 2 proc. Jeszcze lepiej w takim zestawieniu wypada indeks cenowy, zyskujący w tym czasie średnio około 3,4 proc.
Optymizm niedługo wróci?
Obie średnie zaniża zachowanie rynku wiosną tego roku. Gwałtowna przecena zbiegła się w czasie z zakończeniem publikowania sprawozdań za I kwartał tego roku. W takim porównaniu nie chodzi jednak o wskazanie konkretnych wartości zmian notowań. Na przeciętną wartość składają się przecież bardzo różne przypadki, jak z wiosny 2004 r. czy lata 2003 r. Idzie raczej o wychwycenie specyfiki zachowania rynku w tym okresie. To pozwala spojrzeć na obecny czas przekazywania raportów finansowych i jego ocenę przez pryzmat wcześniejszych zdarzeń.
Jak więc zachowuje się nasz parkiet w początkowej fazie sezonu wyników (do jego końca zostały jeszcze dwa tygodnie)? Wyraźnie słabiej niż średnio w czasie trwającej od wiosny 2003 r. hossy. Przez ostatnie dwa tygodnie WIG stracił 0,6 proc., podczas gdy w analizowanym okresie zyskiwał w tym czasie 0,9 proc. W czasie sezonu wyników sprzed roku obserwowaliśmy wyraźny wzrost, przed trzema miesiącami byliśmy świadkami znacznych wahań. Najpierw notowania mocno podskoczyły, by przez kolejne dni wyraźnie spaść. Takich różnic nie widać w przebiegu indeksu cenowego. Na razie zachowuje się dokładnie tak, jak przeciętnie w okresie od wiosny 2003 r.
Gdyby miało być tak dalej, to można spodziewać się dalszej poprawy kursów na szerokim rynku. Właśnie takie oczekiwanie będzie podstawą do oceny kondycji giełdy w kolejnych dniach. Osłabienie w segmencie małych i średnich firm sugerowałoby, że zwyżka z poprzednich tygodni była jednak oparta na zbyt optymistycznych przewidywaniach i teraz czas na ich skorygowanie. W ostatnich dniach byliśmy świadkami niewielkiej realizacji zysków w gronie średnich firm, wzięciem nadal zaś cieszyły się małe spółki. Trudno jeszcze mówić o odwróceniu wcześniejszej tendencji. Warto jednak przypomnieć, że do tej pory małe przedsiębiorstwa w trakcie trwającego od połowy czerwca wzrostu nie zdołały uzyskać przewagi nad gronem średniaków, tak jak to bywało w przeszłości.