Deficyt budżetu po październiku wyniesie zaledwie 54-55 proc. limitu 30,55 mld zł, zapisanego w ustawie budżetowej. - To zasługa wyższych niż planowaliśmy dochodów z VAT i akcyzy - tłumaczyła w piątek wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska. W efekcie wynik tegorocznego budżetu ma być o "co najmniej" 2 mld zł mniejszy niż planowano. Wcześniej liczono na niedobór niższy o 1,2 mld zł. Skąd te niespodzianki?

Miesiąc temu Ministerstwo Finansów szacowało, że wpływy VAT będą niższe od planu o 1,8 mld zł. Najnowsze prognozy mówią o "przestrzeleniu" tylko o 800 mln zł. Nie sprawdziły się obawy, że zwroty podatku kupującym materiały budowlane sięgną dużych kwot. Zamiast miliardowych rekompensat, mamy wypłaty 300 mln zł. Na wysokim poziomie utrzymują się spożycie (rośnie coraz szybciej od IV kwartału 2005 r.) i skłonność Polaków do przyszłej konsumpcji (rekordowe poziomy w ankietach GUS). - Rośnie popyt krajowy i zmienia się jego struktura. Więcej wydajemy na dobra z wyższą stawką VAT - tłumaczy Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. W miarę upływu czasu analitycy wycofują się z wcześniejszych stwierdzeń, że dochody budżetu z tytułu tego podatku (84,5 mld zł) są przeszacowane. Podobna krytyka spotkała zresztą rząd przy prezentacji projektu budżetu na rok przyszły (wpływy z VAT zaplanowano na 92,1 mld zł).

Szacunki wpływów z podatków pośrednich rosną na przekór niższej od przewidywań inflacji. Na koniec września do kasy państwa trafiło już 73,3 proc. sumy zaplanowanej z VAT. W ubiegłym roku w tym samym czasie było to 76,4 proc. Wciąż nie znamy wyników z października. Należy się jednak spodziewać, że będą dobre. Wtedy bowiem z III kwartału rozliczali się mali podatnicy.

Byli szefowie resortu finansów Mirosław Gronicki i Stanisław Kluza sądzili, że rosnący VAT to dowód na to, że przy dobrej koniunkturze firmy wychodzą z szarej strefy. Obecne kierownictwo MF również przychyla się do tej tezy. Wprawdzie od 2005 r. przepisy o VAT nie zmieniły się (we wrześniu wszedł tylko wymóg stosowania kas fiskalnych przez podmioty handlujące elektroniką), ale i bez tego część przedsiębiorstw może się decydować na powrót do fakturowania swojej sprzedaży. Nie wiadomo tylko, jak długo korzystna tendencja się utrzyma.