Dwie akcje spółki zarządzającej giełdą w Singapurze można kupić za jeden walor jej rywalki z Hongkongu (HKEx). Ta różnica w cenie to okazja dla graczy, bo atrakcyjność Hongkongu może zmaleć, kiedy skończą się oferty gigantów z Chin kontynentalnych.
W tym roku akcje Singapore Exchange (SGX) podrożały o 59 proc., a gorszy wynik w regionie Azji i Pacyfiku miała tylko Australia Stock Exchange, trzecia po Tokio i Hongkongu.
Od debiutu w 2000 r. akcje HKEx podrożały siedemnastokrotnie, natomiast walory giełdy singapurskiej tylko pięciokrotnie.
Według banku inwestycyjnego Morgan Stanley, akcje giełdy singapurskiej są najatrakcyjniejsze w regionie. Jej silną stroną są instrumenty pochodne. Ma ich 22, a najnowszym jest indeks futures na akcje chińskich spółek.
Jak dotąd rynek nie docenił aktywności Singapuru w tej dziedzinie, mimo że handel pochodnymi na rynkach azjatyckich zwiększył się dwukrotnie, a SGX zapewniają 24 proc. przychodów. Na świecie wartość handlu tymi instrumentami - bazującymi na akcjach, obligacjach, walutach czy surowcach - sięga blisko 500 bilionów dolarów w kwartale. Azja w tym biznesie ma 12-proc. udział.