Reklama

Nie samochód zdobi człowieka

Ludzie, którzy są zbyt zajęci własnym wizerunkiem, muszą czasami wybuchnąć. Nie zajmuję się PR. Interesuje mnie wartość człowieka, a nie jego wizerunek

Publikacja: 06.11.2006 09:32

Jechałem do pracy swoim ukochanym sześcioletnim renault laguną. Jechałem szybko nawet na własne ryzyko. Na rondzie dodałem gazu, chociaż widziałem, że z przeciwnej strony zbliża się luksusowy samochód terenowy. Szybko spojrzałem na kierowcę i wywnioskowałem, że człowiek w takim nowiutkim samochodzie na pewno wolałby się zatrzymać, niż nawet trochę zarysować swój samochód. Jednak pisk opon i odgłos uderzenia świadczyły o mojej przegranej. Wyszedłem z auta, aby popatrzeć, co się stało. Lekkie stłuczenie karoserii mojej ukochanej laguny i kompletnie żadnego śladu na samochodzie mojego przeciwnika.

- K.... wa, czy musiałeś się tutaj wpierdzielić?

- Proszę pana, krzyk nic nie zmieni, to się już stało. A co się stało? Nic.

- Ty sukinsynu, teraz będziesz mnie pouczać?

- Absolutnie nie. Przyznaję się do winy. Zaparkujmy trochę dalej. Załatwimy to.

Reklama
Reklama

Przerwa w tej dramatycznej scenie pomogła. Kiedy wróciliśmy do rozmowy, kierowca był bardziej spokojny. Wręczyłem mu wizytówkę. Widziałem, jak zbladł i szybko zrobił się czerwony. Szukał słów.

- Przepraszam pana. Jestem zdenerwowany. Pokłóciłem się rano z żoną. Spóźnię się.

- Nie ma problemu, ja też jestem spóźniony. Jestem gotowy podpisać oświadczenie, że to moja wina. A nasze asystentki zaraz załatwią rozliczenie między nami. Czy pana samochód jest firmowy?

Z trudem wyciągnął wizytówkę. Kiedy odczytałem nazwisko i nazwę firmy, zacząłem rozumieć jego nagłą zmianę postawy. To kandydat, który od dziesięciu dni próbował dostać się do mnie. Dowiedział się, że prowadziłem prestiżowe zlecenie rekrutacyjne na stanowisko, które go interesowało. Aby go uspokoić, powiedziałem: - I zapewniam pana, że niedługo się spotkamy w bardziej dogodnych warunkach.

W ten sposób kierowca z wypadku pojawił się u mnie na spotkaniu kwalifikacyjnym. Był ciekawym kandydatem, jednak zbyt ładnie mówił o sobie, żeby mogło to pasować do awantury, jaką zrobił mi przy rondzie. Zresztą, jego nadpobudliwa postawa dała się poznać przy omawianiu warunków zatrudnienia.

- Oprócz pieniędzy rozumiem, że oczekuje pan samochodu.

Reklama
Reklama

- Tak, i to nie byle jakiego.

- To znaczy?

- Mam nadzieję, że pan to rozumie, bo widocznie pan się nie interesuje samochodami.

- Skąd taki wniosek?

- Bo pan jeździ... laguną.

- Chciał pan powiedzieć: starą laguną?

Reklama
Reklama

- Może pan rozważy zmianę samochodu?

- Ten samochód nie jest odpowiedni dla mnie?

- Znam kolegów z pana branży. Jeżdżą lepszymi samochodami.

- Może są lepsi ode mnie.

- Nie. Nie o to chodzi.

Reklama
Reklama

- Zgodzi się pan jednak, że model samochodu jest elementem budowy wizerunku lidera.

- Tak, oczywiście.

- Czyli człowiek bez samochodu lidera nie buduje wizerunku lidera. Robi wrażenie, jakby nie był ważny, np. można go obrazić.

- Już powiedziałem panu, że bardzo przepraszam. Przykro mi, że wrócił pan do tej żenującej dla mnie sytuacji. Liczyłem, że będzie pan się umiał zdystansować, ale widzę, że ma pan problem, aby być obiektywnym.

- Mogę odwrócić krytykę.

Reklama
Reklama

- Czasami się unoszę, ale zawsze potrafię nabrać dystansu.

- Ciekawe, co by się stało, gdybym zwrócił się do pana po wypadku tymi samymi słowami, co pan do mnie? Pan nie nabrał wtedy dystansu. To ja doprowadziłem do tego, że wygospodarowaliśmy płaszczyznę do rozmowy. Teraz proszę mi powiedzieć, kim by pan był, gdyby nie miał luksusowego samochodu, gdyby nie miał stanowiska prezesa, nie miał garnituru Ermenegildo Zegana?

- ?

- Właśnie ludzie, którzy są zbyt zajęci własnym wizerunkiem, muszą czasami wybuchnąć. Nie zajmuję się PR. Mnie interesuje wartość człowieka, a nie jego wizerunek.

- Dlaczego zajmując się swoim wizerunkiem, miałbym wpaść w nadpobudliwość?

Reklama
Reklama

- Dlaczego po polsku mówi się "samochód", a nie "samojazd"? Przecież samochody nie chodzą.- Nie widzę związku.

- Ja widzę. To dowód na to, że ludzie zbyt wpatrzeni w siebie nie widzą tego, co dzieje się dookoła nich.

Kandydat włożył palec do buzi i milczał. Nareszcie udało mi się sprawić, aby na moment zapomniał o swoim wizerunku.

* Wszystkie zdarzenia

opisane w felietonie są fikcyjne.

RSQ Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama