Centrozap, handlujący koksem i złomem, podtrzymuje plany oferty publicznej o wartości 100 mln zł na przejęcie kilku odlewni. W tym roku zapewne nie uda jej się przeprowadzić. - Trudno ustalić cenę emisyjną, jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia, oprócz wartości nominalnej akcji, czyli 10 groszy - mówi Ireneusz Król, prezes Centrozapu. Jego zdaniem, takim punktem odniesienia mogłaby być rynkowa wycena walorów serii A i B. Jednak te papiery - na wniosek Centrozapu - wycofano z obrotu w 2003 r., kiedy spółka była na skraju bankructwa. Przypomnijmy, że dopiero we wrześniu tego roku uprawomocnił się układ Centrozapu z wierzycielami. W zeszłym miesiącu akcje serii C - w ramach spłaty długów spółki - objęli m.in. NFOŚiGW, Stalexport, ING BSK (kontrolują ponad 24 proc. kapitału).

Firma chciałaby powrócić na parkiet jak najszybciej, jednak opóźnia to dyskusja z Komisją Nadzoru Finansowego. Zdaniem I. Króla, akcje serii A i B, jak również papiery wyemitowane w ramach układu, powinny trafić do obrotu bez potrzeby sporządzania prospektu (tu spółka powołuje się na ustawę Prawo upadłościowe i naprawcze). KNF uważa, że prospekt jest konieczny. - Jeśli nie uda nam się przekonać Komisji, będziemy musieli rozszerzyć prace nad prospektem - mówi I. Król.

Równolegle Centrozap, z pomocą Erste Securities, stara się pozyskać inwestorów, którzy mogliby zapewnić jego finansowanie do czasu przeprowadzenia oferty publicznej.