Głównym czynnikiem, decydującym o bardziej dynamicznym rozwoju, niż szacowano wcześniej, jest duży popyt wewnętrzny. Co ważne, temu przyspieszeniu nie będzie towarzyszył wzrost cen. Komisja wręcz spodziewa się spadku inflacji. - To pokazuje, jakie korzyści dają reformy ekonomiczne i konsolidacja budżetów w warunkach silnego wzrostu globalnego - podkreślił Joaquin Almunia, komisarz odpowiedzialny za sprawy gospodarcze i monetarne. Uważa, że to powinno zachęcić państwa Unii Europejskiej do kontynuowania takiej polityki, bo to, jego zdaniem, jedyna droga zapewniająca silny wzrost gospodarczy i redukcję bezrobocia.
EBC ostrożniejszy
Prognoza komisji na ten rok jest nieco lepsza niż oczekiwania Europejskiego Banku Centralnego, który przewiduje 2,5-proc. wzrost produktu brutto dwunastu państw, które przyjęły euro. Co do przyszłego roku nie ma rozbieżności między tymi instytucjami: zamożność strefy wspólnej waluty wzrośnie o 2,1 proc. W maju KE mówiła o szansie na 1,8-proc. wzrost w 2007 r.
Tempo w przyszłym roku będzie słabsze niż w 2006 r., głównie na skutek wolniejszego tempa PKB w USA (m.in. z powodu gorszej koniunktury na rynku nieruchomości) oraz negatywnego wpływu wyższego VAT na wydatki konsumentów w Niemczech. KE liczy się też z możliwością korekty na rynkach nieruchomości niektórych państw strefy euro, gdzie ceny ostro podskoczyły.
Ważne ceny ropy