Debiut pracowniczych akcji PKO BP nie tylko nie pogrążył indeksów, ale okazał się impulsem do kolejnej fali wzrostu. W przypadku WIG, MIDWIG i WIRR oznacza to po prostu kontynuację hossy. Dla WIG20 zwyżkę ponad wierzchołki z lipca i października. Liderem wzrostu, a jakże, jest PKO BP.
Pokonanie dystansu z 40 do 41 zł zabrało akcjom banku pierwsze
4,5 godziny notowań, natomiast skok z 41 do 42 zł nastąpił w ciągu ledwie 30 minut. Być może akcje, a na sesji wczorajszej w szczególności papiery PKO BP, podlegają prawu Veblena, które zakłada, że razem ze zwyżką ceny danego dobra zwiększa się również popyt na nie. Uważa się, iż konsumenci są chętni płacić coraz wyższą ceną za niektóre produkty, ponieważ uważają je za luksusowe i co za tym idzie - ich zakup wiąże się ze wzrostem prestiżu nabywcy. Ale wśród giełdowych inwestorów znany jest także (chyba nawet lepiej) efekt owczego pędu, który w warunkach hossy oznacza kupowanie coraz droższych akcji bez respektu (a często świadomości) dla ryzyka i bez patrzenia na ich cenę. Można odnieść wrażenie, patrząc
na wyceny niektórych mniejszych spółek, że jednak częściej mamy do czynienia z owczym pędem niż efektem Veblena. Tylko osiem razy w tym roku WIG20 zakończył sesję na wyższym niż wczoraj poziomie. Do szczytu z maja brakuje już
niecałe 100 punktów i wydaje się, że niewiele jest czynników, które mogą powstrzymać byki. Lidera zwyżki, który doprowadzi indeks do rekordowego poziomu,