W pierwszych godzinach wtorkowych sesji na giełdach nowojorskich przewagę uzyskali optymiści. Gracze postawili na remis w odbywających się wczoraj wyborach parlamentarnych w USA. Chętnie kupowali akcje, gdyż uznali, iż zablokowany Kongres, w którym jedną izbę opanują demokraci, a drugą republikanie, nie będzie w stanie majstrować przy regulacjach. Dobry klimat do kupowania akcji stworzyły spółki Emerson Electric i Sara Lee, które swoimi wynikami zaskoczyły analityków. Atmosferę podgrzała też Sandra Pianalto z Rezerwy Federalnej w Cleveland. Jej zdaniem, gospodarka upora się ze skutkami pogorszenia koniunktury na rynku nieruchomości
i będzie się rozwijała w tempie umiarkowanym, zaś inflacja zwolni. W takich warunkach Dow Jones
Industrial Average mógł ustanowić kolejny rekord i to uczynił.
Rynki europejskie niosła fala wywołana przez wyniki spółek, a główne indeksy podążały ku wartościom najwyższym od prawie sześciu lat. W przypadku Telecom Italia rynek spodziewał się spadku zysku w trzecim kwartale, tymczasem największa we Włoszech firma telekomunikacyjna poprawiła się o 3,5 proc. Zarobiła 880 milionów euro, a dodatkowy efekt uzyskała informacją, że ma chętnego na zakup jej komórkowej spółki w Brazylii.
Akcje Pumy podskoczyły o 3,9 proc. Wprawdzie jej zysk obniżył się, ale nie tak bardzo, jak przewidywali analitycy. Marks&Spencer był lepszy od Pumy, gdyż jego kapitalizacja wzrosła o 6,9 proc. Inwestorom zaimponował 32-proc. wzrostem zysku, chociaż jego wynik był zgodny z szacunkami analityków. Deutsche Postbank, największy bank konsumencki w Niemczech podrożał 4 proc. Jego wynik kwartalny (147 milionów euro) był o 3 miliony lepszy od prognoz rynkowych. Vivendi, właściciel największej na świecie firmy muzycznej, ciągnął spółki medialne pod kreskę, bo nie dopisała mu sprzedaż. Azja i Pacyfik zyskały 0,7 proc., głównie dzięki rekordowym wynikom Toyoty i spółce surowcowej BHP Billiton.