Wczorajsze walne zgromadzenie Strzelca miało zatwierdzić emisję 150 mln akcji bez prawa poboru. Do żadnego głosowania jednak nie doszło. Adam Brodowski, szef rady nadzorczej i jeden z głównych akcjonariuszy, wniósł o ogłoszenie przerwy w obradach. Zostaną one wznowione za trzy tygodnie.
- Postanowiliśmy zrobić przerwę, żeby rada nadzorcza mogła jeszcze raz przemyśleć kwestię praw poboru - tłumaczy Adam Brodowski. Projekt uchwały o emisji zakładał, że akcjonariusze nie będą mogli skorzystać z prawa poboru. Wszystko wskazuje na to, że nie spodobał się im ten pomysł. Najbliższe posiedzenie rady odbędzie się w ciągu dwóch tygodni. Można przypuszczać, że nadzorujący opowiedzą się jednak za emisją z prawem poboru.
Jednym z największych akcjonariuszy Strzelca jest Mieczysław Halk (7,1 proc.), który od niedawna jest prezesem kontrolowanego przez Romana Karkosika NFI "Kwiatkowski". Rynek spekulował ostatnio, że fundusz zainwestuje w spółkę, która nie prowadzi na razie żadnej działalności operacyjnej. Mieczysław Halk nie wziął jednak udziału w zgromadzeniu.
W wyniku emisji kapitał Strzelca może wzrosnąć trzykrotnie. Pozyskane w ten sposób pieniądze spółka chce przeznaczyć na zakup sieci hurtowni napojów. Z właścicielami sześciu zarząd podpisał już umowy przedwstępne. Hurtownie będą kosztować 78,4 mln zł.
Na wczorajszej sesji kurs akcji Strzelca spadł o ponad 6 proc., do 1,81 zł.