Dzisiejsza decyzja sądu w sprawie akcji Optimusa wcale nie musi oznaczać anulowania akcji serii D. Nawet jeśli sąd przychyli się do apelacji złożonej przez przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd - twierdzi doradzający Optimusowi prawnik Robert Mikulski z kancelarii Stopczyk & Mikulski.
Komisja apeluje
Akcje serii D wyemitowano specjalnie dla Michała Dębskiego, obecnego szefa rady nadzorczej Optimusa. Obejmował je po złotówce - w sumie pakiet 30 proc. udziałów w spółce. Dzięki tej transakcji stał się największym akcjonariuszem Optimusa (niedawno prawie wszystkie papiery sprzedał). Udziały znanego inwestora giełdowego Zbigniewa Jakubasa zmniejszyły się z 21,7 proc. do 14,2 proc. O podwyższeniu kapitału rynek dowiedział się z miesięcznym opóźnieniem. Kiedy sprawa wyszła na jaw, były prezes spółki Michał Lorenc oskarżył ówczesnego dyrektora ds. strategii i rozwoju (a obecnego prezesa) Piotra Lewandowskiego o sfałszowanie uchwały rady nadzorczej, która była konieczna do podwyższenia kapitału z wyłączeniem prawa poboru. Wtedy przewodniczący KPWiG złożył apelację od postanowienia sądu o zarejestrowaniu w KRS akcji serii D. Apelacją będzie zajmował się dzisiaj sąd okręgowy.
Rozpoznanie od początku
- Właściwie sąd powinien odrzucić tę apelację ze względów formalnych - mówi Robert Mikulski. Według niego, akcje zostały zarejestrowane 27 czerwca, a apelacja została złożona 24 lipca, czyli zbyt późno. Przypomnijmy jednak, że rynek dowiedział się o emisji 10 lipca. Przewodniczący Komisji złożył więc apelację w ciągu 14 dni od ujawnienia informacji. - Jeżeli sąd jednak zdecyduje się na rozpatrywanie tej sprawy i nie odrzuci apelacji, przekaże sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji - mówi R. Mikulski. - Wtedy sąd będzie musiał od nowa rozpatrzyć sprawę, bazując na tym, co wie. A nie ma prawomocnego orzeczenia sądu, dotyczącego sfałszowania uchwały - mówi Robert Mikulski.