Właściciel Airbusa, koncern European Aeronautics Defence and Space (EADS), zanotował pierwsze od trzech lat straty, spowodowane opóźnieniami w procesie produkcyjnym supersamolotu A380.

Jako pierwsza cierpliwość straciła amerykańska firma spedycyjna FedEx, która nie chce dłużej czekać i zamiast dziesięciu egzemplarzy towarowej wersji A380 zamówi maszyny od Boeinga. Airbus, który pierwsze A380, największe samoloty cywilne świata, miał dostarczyć jeszcze w tym roku, ma opóźnienia w realizacji sięgające kilkunastu miesięcy. Niewykluczone że od firmy z Tuluzy wkrótce odwrócą się kolejni klienci.

To bije w EADS, właściciela 80 proc. akcji Airbusa. W minionym kwartale straty wyniosły 195 mln euro i okazały się sporym zaskoczeniem dla inwestorów. Analitycy przewidywali średnio 142 mln euro zysku koncernu - byłoby to o połowę mniej niż zanotowane w III kwartale zeszłego roku 279 mln euro na plusie. Akcje EADS znów spadły, zniżka sięgała 3,4 proc. Od początku roku spadły o 34 proc. Przychody firmy w ostatnim kwartale wzrosły o 14 proc., do 8,49 mld euro.

Dyrektor finansowy EADS Hans Peter Ring poinformował na konferencji, że losy towarowego A380 zależą od decyzji dwóch pozostałych klientów: UPS i International Finance Lease. Z powodu spóźnień obie firmy, jak też wszyscy chętni na pasażerską wersję A380, mogą się w każdej chwili wycofać, nie ponosząc żadnych konsekwencji.

Bloomberg