Po ostatnich kilku sesjach dynamicznych wzrostów warszawskich indeksów i zbliżenia się do istotnych oporów (indeks WIG20) wywołanie korekcyjnej sesji przyszło bardzo łatwo. Kontrakty zdyskontowały to już na otwarciu notowań, a późniejsze zmiany nie odbiegały od pierwszych transakcji o więcej niż 9 pkt w górę i 12 pkt w dół. Bardzo dawno nie było takiej sesji na rynku terminowym.
Zamieszanie wprowadziła dopiero końcówka sesji, przed czym ostrzegał rosnący LOP i coraz częstsze koszyki zleceń.
Tź część sesji zostawmy jednak bez komentarza, bo w żaden sposób nie oddaje to faktycznej kondycji rynku.
Mimo arbitrażu indeks WIG20 nie zdążył wyjść na plusy, ale takie zamknięcie pod kreską, trochę paradoksalnie, należy odbierać jako korzystne dla byków. Wobec spadających wczoraj większości indeksów emerging markets arcytrudnym zadaniem byłoby przebijanie się przez nawis podaży ustawiony pod majowymi szczytami hossy na WIG20 i mogłoby się to skończyć bolesnym odbiciem od oporu. To często prowadzi do gwałtownej korekty. Wzrostom nie służyło też lekkie przegrzanie największych spółek na ostatnich sesjach oraz mocno rozczarowujące wyniki TVN. Spółka ma wprawdzie śladowy udział w wyliczaniu indeksu
WIG20 (3,49 proc.), ale w najgorętszym okresie sezonu wyników każda publikacja przekłada się nie tylko na kurs danej spółki, ale także na nastroje panujące na szerokim rynku. Wtorkowe notowania Agory (udział w WIG20 jedynie