Wall Street nie przestaje zadziwiać utrzymującym się optymizmem. Mimo wielu niekorzystnych sygnałów z amerykańskiej gospodarki, zapoczątkowana w połowie lipca zwyżka wciąż jest kontynuowana. W tym tygodniu byki nawet doprowadziły do pokonania przez Nasdaq Composite oporu, jaki na 2370,9 pkt tworzy szczyt z 19 kwietnia br. Popyt też jest o krok od zanegowania sygnałów sprzedaży na wskaźnikach. Gdyby do tego doszło, i przy okazji Nasdaq zakończył tydzień w okolicach 2400 pkt, kreśląc tym samym na wykresie tygodniowym popytową trójkę hossy, to należałoby zakładać kontynuację wzrostów tego indeksu w 3,5-miesięcznym kanale wzrostowym (dolne ograniczenie to 2350 pkt, górne 2460 pkt).
Analiza techniczna wciąż wskazuje na ruch do góry. Jednak świadomość tak długiego, nieprzerwanego większymi korektami impulsu każe zachować dużą ostrożność. Zwłaszcza mając na uwadze pogarszającą się kondycję amerykańskiej gospodarki. Z czego zresztą inwestorzy nie zdają albo też nie chcą sobie zdawać sprawy. Z dniem, kiedy uświadomią sobie, że gospodarka USA podąża w kierunku recesji, nastąpi koniec rynku byka. Ciekawie zapowiada się przyszły tydzień. Publikacje danych o amerykańskiej inflacji PPI i CPI, protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, danych o sprzedaży i produkcji, jak również raportów z rynku nieruchomości USA, muszą bowiem wzbudzić jakieś emocje. Czy ewentualne słabe odczyty staną się pretekstem do silniejszej korekty? Trudno powiedzieć. Ostatnio słabe raporty, nie tylko nie wywoływały spadków, ale na zasadzie "im gorzej, tym lepiej", prowokowały nawet wzrosty.
Kiedyś jednak ta beztroska musi się skończyć. Tyle tylko, że równie dobrze może to być dziś, jak i w przyszłym tygodniu czy miesiącu. Pozostaje więc spokojnie czekać. Na razie raczej z długimi niż krótkimi pozycjami w portfelu. Trend trwa bowiem dopóty, dopóki nie pojawią się sygnały jego zakończenia. A takowych nie ma. Jeszcze nie ma.