Skarb Państwa i Eureko zdecydowały w piątek o przerwaniu walnego zgromadzenia PZU. Chcą się spotkać i rozmawiać, jak zakończyć konflikt o kontrolę nad towarzystwem. Przez siedem lat nie potrafili przerwać sporu. Teraz może być inaczej. Teraz może uda im się coś wynegocjować, podpisać i w świetle kamer ogłosić zakopanie wojennego topora.
Tylko co z tego? Czy aneks do umowy prywatyzacyjnej, podpisany w 2001 r., mówiący o wejściu PZU na giełdę, nie był próbą ugody? Czy w zeszłym roku Jacek Socha, były szef Ministerstwa Skarbu Państwa, nie próbował dogadać się z Eureko? Próbował. Spisał ugodę, Holendrzy na nią przystali, ale Sejm już nie. Nie wiem, jakie dziś ma zamiary ministerstwo skarbu. Jedno wiem na pewno. Nawet jeśli strony znajdą kompromis, to najdalej parę dni później opozycja parlamentarna wyda oświadczenie, że decyzja ministerstwa to skandal. Że można było to rozwiązać inaczej. Natychmiast znajdzie się poseł, który zażąda dla Wojciecha Jasińskiego Trybunału Stanu. A za parę lat powstanie następna sejmowa komisja śledcza do spraw PZU, przed którą minister skarbu będzie musiał się tłumaczyć. I tak w kółko, przez następnych siedem lat. Obym się mylił.