W piątek na giełdzie nowojorskiej zarysowała się swoista równowaga. Tyle samo firm spadało, co szło w górę. Indeks Dow Jones Industrial Average, który ostatnio bił rekordy, drugi dzień z rzędu tracił na wartości.

Na NYSE straszyła myszka Mickey. Spółka giełdowa Walt Disney zapowiedziała zwiększenie wydatków i obciążeń podatkowych w przyszłym roku, czym zniechęciła do siebie wielu inwestorów. Ponadto później niż planowano zaczną się Disneyowi zwracać inwestycje m.in. w usługi wideo za pośrednictwem internetu. Blado wyglądały też walory firm telekomunikacyjnych, gdyż wielu graczy uznało, że zdominowany przez demokratów Kongres nie ułatwi telekomom możliwości świadczenia usług wideo.

Uznanie zyskały wyniki American International Group, największego na świecie ubezpieczyciela, który ponaddwukrotnie zwiększył zysk kwartalny. Za sprawą dobrych rezultatów finansowych drożały też firmy technologiczne. W Europie informacyjny mix spowodował, że wielu graczy zdecydowało się zrealizować zyski z ostatnich zwyżek kursów akcji. Wyraźną przewagę uzyskali spadkowicze. Indeksy czternastu, spośród osiemnastu rozwiniętych rynków, traciły na wartości. Mimo iż w piątek, po informacji o stagnacji gospodarki francuskiej w trzecim kwartale, pojawiły się komentarze wskazujące, że Europejski Bank Centralny może z tego powodu zrezygnować z podnoszenia głównej stopy procentowej, na giełdach obawiano się dalszych podwyżek kosztów kredytu. Spółkom mocno zaangażowanym na rynku amerykańskim (m.in. francuski Alcatel)

zaszkodził w piątek spadek kursu dolara. Amerykańską walutę podminowali Chińczycy. Szef banku centralnego Państwa Środka powiedział, że instytucja ta będzie kontynuowała dywersyfikację rezerw walutowych na niekorzyść dolara. Nadal spadały kursy akcji firm farmaceutycznych, które mogą stracić sporo pieniędzy, jeśli demokraci obniżą ceny leków w USA.

W Tokio zadziałały słabsze zamówienia na maszyny. Z tego powodu indeks Nikkei 225 stracił 0,5 proc.