Jeszcze w połowie ubiegłego roku w zestawieniu Instytutu Monitorowania Mediów pn. "Bossowie polskiej gospodarki" Wiktor Błądek zajmował pozycję lidera. Wiadomo, o prezesie KGHM pisało się często, bo świat chciał miedzi. A ponieważ świat chciał, to polski kombinat zarabiał. Dzisiaj o byłym prezesie w zestawieniach IMM cisza. Byli to historia... Wiktor Błądek byłym jednak być nie chciał i postanowił wziąć udział w zakończonym właśnie wyścigu o fotel prezydenta Lubina. Rozpoczął go z pompą w towarzystwie sekretarza generalnego SLD, dyskredytując rzecz jasna wszystkich innych kandydatów. Pytany o swój program podkreślał w nim duże znaczenie firmy, którą wcześniej kierował. Mówił m.in., że z pokorą będzie zabiegał o względy finansowe KGHM dla Lubina. Co do spłaty kredytów, z których korzysta samorząd, Błądek stwierdził, że jest w tej materii specjalistą, bo spłacił 2 miliardy długów KGHM po poprzednim prezesie i zostawił firmę z olbrzymim zyskiem, dlatego nie obawia się o przyszłość miasta.
Sukcesów byłego prezesa nie docenili wyborcy, którzy (wg nieoficjalnych wyników) oddali na niego niespełna 6 proc. głosów. Nie będzie więc pan Błądek także samorządowym bossem. Ot, los byłych łatwy nie jest.