Nawet o 14 proc. spadał w poniedziałek na giełdzie w Wilnie kurs Sanitasu (w piątek notowania były zawieszone), właściciela jeleniogórskiej Jelfy. Na zamknięciu sesji walory litewskiej firmy straciły 5,2 proc. To kolejna przecena akcji Sanitasu od momentu wstrzymania produkcji w spółce córce. Decyzję o tym podjął z czwartku na piątek Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) po tym, jak poinformowano, że w corhydronie produkowanym przez Jelfę znalazł się bardzo silny specyfik używany podczas operacji.

Sprawę bada jeleniogórska prokuratura, a w spółce trwają kontrole inspektorów farmaceutycznych. Kiedy zostanie wznowiona produkcja, na razie nie wiadomo. - W środę po południu kontrole się skończą. W zależności od wyników audytu zdecydujemy o terminie uruchomienia produkcji w zakładzie - powiedział "Parkietowi" Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia.

- W Jelfie jest sześciu kontrolerów GIF-u i większość zakładu została już zbadana. Mam nadzieję, że produkcja zostanie wznowiona jeszcze w tym tygodniu - powiedział Marek Wójcikowski, dyrektor generalny jeleniogórskiej spółki. Wczoraj zaproponowano pracownikom przejście na płatne urlopy. - Obecnie około 200 osób z 1000 zatrudnionych w Jelfie skorzystało z tej możliwości - dodał M. Wójcikowski. Spółka poinformowała, że powoła też niezależnego eksperta z Niemiec, który ma wyjaśnić, jak doszło do zamiany leków w opakowaniach. - Chcemy zachować zasadę podwójnej kontroli. Osoba, którą powołaliśmy, jest doradcą niemieckiego rządu w zakresie produkcji leków - poinformował dyrektor Jelfy.

Analitycy szacują, że koszt wstrzymania produkcji może wynosić nawet ponad 1 mln zł dziennie. Dodatkowo zwraca się uwagę na to, że firmie będzie bardzo trudno wrócić na rynek. - Nie należy zapominać o pogorszeniu wizerunku spółki w oczach lekarzy, którzy mogą dużo ostrożniej przepisywać jej leki, oraz pacjentów, którzy zaczną kojarzyć nazwę firmy z jej produktami - stwierdziła Joanna Swatowska-Rybak, główny specjalista rynku farmaceutycznego z firmy analitycznej PMR. Zbigniew Religa, minister zdrowia, powiedział wczoraj, że wszystkie koszty związane z feralną pomyłką, jakie musiał ponieść resort, powinna pokryć Jelfa. - Na razie jest za wcześnie, aby odnosić się do tej kwestii - powiedział "Parkietowi" Saulius Jurgelenas, prezes Sanitasu oraz Jelfy.