Nieudane próby przedostania się euro powyżej 1,29 USD zniechęciły do kupowania wspólnej waluty. W efekcie wczoraj wyraźnie straciła, umacniając przekonanie o utrzymaniu się tendencji bocznej, trwającej już blisko pół roku. Rozpoczęty przed prawie miesiącem ruch wzrostowy euro był stymulowany oczekiwaniami na cięcia stóp w USA, które zmniejszyłyby dysproporcję między Ameryką a Eurolandem. Umożliwić je miała spadająca inflacja, będąca pochodną słabszego tempa rozwoju amerykańskiej gospodarki. Jeśli jednak będzie ona słabsza, to odbije się to na kondycji ekonomicznej reszty świata. Dlatego ten czynnik może negatywnie oddziaływać na dolara przez krótki czas. Do tego neutralizują go dobre perspektywy dla deficytu handlowego, w którym upatrywano jednej z głównych przyczyn deprecjacji z lat 2002-2004. W związku z tym szanse na wyjście euro ponad wiosenny szczyt (1,293 USD) nie są duże. Taki scenariusz zwiększałby szansę wypełnienia zasięgu ruchu wynikającego z wysokości formacji głowy z ramionami, jaka powstała między wiosną a jesienią na wykresie EUR/PLN.